Archive for Humor

Archiwalne wpisy w dziale humor z forum

Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy. Nagle wyprzedził go mercedes, dziadek się wystraszył, mercedes zatrzymał się na światłach, dziadek z tego strachu nie dał rady opanować nerwów i uderzył do w tył. Z mercedesa wysiada dwóch byków i jeden z nich mówi:
– I co dziadek, przywaliłeś?
– Tak – odpowiada dziadek cieńkim, wystraszonym głosem.
– Masz kasę?
– Nie.
– A ubezpieczenie?
– Nie.
– A syna?
– Mam.
– To masz tu komóreczkę, dzwoń po syna, to odrobi u mnie, bo ty się do roboty nie nadajesz.
Dziadek zadzwonił, podjeżdżają trzy mercedesy S-klasa, wysiada kilku byków i jeden z nich mówi:
– I co tatuś?… Przywalił jak cofał?…

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
– Ma pan skrzyżowanie równorzędne. Tu jest pan w samochodzie. Tutaj tramwaj, a tu karetka na sygnale. Kto przejedzie pierwszy?
– Motocyklista – odpowiada zapytany.
– Panie, co pan wygadujesz! – warczy egzaminator – Skąd wziął się motocyklista?
– A kto ich wie, skąd oni się biorą…

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

W restauracji:
– Panie Wustow. To danie jest rewelacyjne!
No pychotka po prostu! Co się na
nie składa?
– Czipsy.
– Naprawdę?! Ale przecież ja tu wi-dzę mięso!
– Nio przeciż mówicz. Czi psy.

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

<kazak> ty wiesz ze co piaty czlowiek na swiecie to chinczyk?
<kylu> ta, a co trzeci anglik to polak

<ja> rozmowa kwalifikacyjna kumpla o prace:
<pracodawca> jak dobrze zna pan angielski?
<kumpel> bardzo dobrze
<pracodawca> what’s your name?
< kumpel> ale nie az tak…

<krzys> powiesilismy na choince danki ciastka
<krzys> musialem wiertarka robic w nich otwory zeby przewlec sznurek
<krzys> wziela przepis z jakiejs gazety
<wieszu> chyba z ‚Muratora’ o_O

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Kiedy jest czasoprzestrzeń w wojsku?
– wtedy, kiedy ci powiedzą „sprzątaj od tego miejsca aż do obiadu”.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Siedzi Vetończyk na gałęzi drzewa i śpiewa, a dołem przechodzi turysta z Lene;
– Vetończyku, nie śpiewa się na gałęzi drzewa!
– Śpiwo się, śpiwo, spokojnie Leńczynku.
Jakiś czas później turysta wraca tą samą drogą do kwatery i patrzy, a gorol Vetoński leży na ziemi, a pod nim złamana gałąź;
– I co gazdo, mówiłem wam, że się nie śpiewa na drzewie!
– Śpiwo, się śpiwo, ino się nie tańczy!

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Dwóch nowych Wandów rozbraja bombę..
A jak wybuchnie?- pyta się jeden
– nic nie szkodzi, mam drugą…

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

– Jaka jest różnica między traktorem, a bizonem?
– Jak traktor nawali to stoi, a jak bizon nawali to idzie dalej.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

W wandejskiej jednostce wojskowej:
– Panie kapitanie, przyniosłem wniosek o przepustkę!
– Wstaw do lodówki.

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Gliniarz z drogówki w Lene wraca do domu i od progu woła syna:
-Pokaż dzienniczek!
Syn wyciąga dzienniczek. W środku kilka pał i 100 libertów. Ojciec wprawnym ruchem chowa kasę i mówi:
-No, przynajmniej w domu wszystko w porządku.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Gdzieś w Grodzisku. Dzwonek do drzwi. Na progu stoi dwóch barczystych mężczyzn.
– „Opiekunów” wzywaliście?
– Nie.
– To płacicie pięćset libertów, za fatygę…

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Rozmowa z sarmackim pilotem lądującym w Lene:

Cytat:
Wieza: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej…
Reklamy

Leave a comment »

Wiosna 2018 (humor 35-ty)

Sarmata, Mikrosławianin i Dreamlandczyk kłócą się, gdzie najszybciej powstają inwestycje. Sarmata mówi:
– Jak ja jadę rano do roboty i budują nową fabrykę samochodów, to jak jadę dnia następnego – to już z taśmy zjeżdżają nowe auta.
Dreamlandczyk mówi:
– To jeszcze nic. Jak ja idę rano do pracy i budują nowy wieżowiec, to jak wracam z powrotem – to na balkonie tego wieżowca już pieluszki się suszą.
Na to mieszkaniec ZFM:
– A u nas, jak trzech architektów siada do projektu gorzelni śliwowicy, to już za 3 godziny wszyscy są narąbani.


Turysta nowalski w Grodzisku w restauracji zamówił zupę i zauważył, że kelner którą mu ją przynosi trzyma w niej zanurzony palec.
– Panie! Czego mi trzymasz palucha w mojej zupie?!
– Bo mam na nim krostę i lekarz kazał mi go trzymać w ciepłym
– To trzymaj pan go sobie w dupie!
– Na zapleczu trzymam, ale na sali przy gościach jednak nie wypada…


Koledzy redaktorzy rozmawiają w redakcji sokn o poprzednim dniu, gdy jeden z nich miał wolne:

Szef poprosił mnie o jakiś dobry żart
Ja: Nie mogę, jestem zajęty.
Szef: Ha ha ha zajebisty, dawaj jeszcze jeden.


Radiowóz w Lene wpada na drzewo. Z rozbitego pojazdu gramoli się dwóch
„wesołych” funkcjonariuszy. Jeden mówi do drugiego:
– No, Stasiu, tak szybko na miejscu wypadku to jeszcze nigdy nie byliśmy.

Leave a comment »

Humor nr 34

Przed sądem stanął sarmacki myśliwy.
Oskarżony postrzelił ponoć nieumyślnie swego kolegę — mówi sędzia — co oskarżony ma na swoją obronę?
Nic. Milicja zaraz zabrała mi strzelbę.


Trunki dzieli się więc na:
a) oryginały:
1. wódka – ponoma, pryta, gorzała, siwucha, berbelucha, nafta, okowita;
2. bimber – drożdże, księżycówka;
3. tanie wina – alpaga, kwasiwo, alpażur, żur, bełt, wyciskacz pawia, poniewieracz, siara.
b) wynalazki, albo – bardziej popularne – dynksy:
1. denaturat – dykta,dykciocha, jagodzianka na kościach, trupówka, matka oślepiara;
2. tzw. „bączki”: ściemniacz – spirytus metylowy, spirytus salicylowy, woda brzozowa;
3. tzw. „pyki” (aerozole);
4. tzw. „kropelki” – m.in. krople inoziemcowe;
5. tzw. „autko”: różanka – autovidol, chłodziwo lub borolej – borygo.
c) drinki:
1. wyciskacz łez – spirytus z wodą (1:1);
2. miotacz pawia – spirytus z aromatem do ciast;
3. surówka – spirytus techniczny lub przemysłowy;
4. pięść furmana, uśmiech żandarma (wojsk.) lub piwo z hakiem – piwo z wódką;
5. tzw. drinki radzieckiego: buryj miedwied’ – szampan z koniakiem; biełyj miedwied’ – szampan ze spirytusem; ogni WandaStat – koniak ze spirytusem; łza kołchoźnicy – spirytus z pieprzem; nafta – wódka „stolicznaja”; spirytus komsomolski – spirytus z wodą (70% alkoholu); szampan wandejski – szampan z wódką.


Do pośrednictwa pracy przychodzi pewien facet i pyta czy znajdzie się praca dla jego syna ?
Pracownik pyta:
– A co syn umie i jakie ma wykształcenie ?
Ojciec powiada, że nic … i bez wykształcenia.
W takim razie pracownik proponuje, że ma dla niego pracę jako pomocnik murarza – płatna 150 libertów za m-c.
Ojciec myśli i mówi:
-A coś innego ?? …bo za dużo by mu zostało na wódkę…
W takim razie pracownik proponuje:
-Pomocnik pomocnika murarza trochę cięższa praca ale……. 80 libertów za m-c…
Ojciec myśli i mówi:
-Nie jeszcze za dużo.
Na to pośrednik wstaje … nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mówi:
-Proszę Pana, żeby zarabiać 50 libertów to trzeba STUDIA na Uniwersytecie w Dreamlandzie skończyć!!!


Zapiski policjanta z posterunku dzielnicowego stolicy:
„Wieczorkiem przyszło wezwanie od patrolu prewencji o „zajściu” na meczu lokalnego klubu sportowego (z Lene). Do akcji został wysłany też wóz dyżurny zabezpieczenia. Ponieważ jest to tez mój rewir, a ja miałem dyżur, to załoga podjechała po mnie. Jedziemy, ja otwieram „szkatułkę” (skrzynkę z amunicja), koleś wymienia naboje w Mossbergu (ze standardowej kombinacji: 1x plastik + 2 x guma + 2 x ostry) na gumowe. Przyjeżdżamy na miejsce jako druga załoga (miejscowa obsada komisariatu siedzi w polonezie i słucha płyt gwiazdy z Moxpinburga, wóz wsparcia też już jest, ale chłopaki jakoś nie garną się do wyjścia). Wypadamy z wozu. Danilo łapie szczekaczkę i wali w megafony:”
– POLICJA ! Proszę się uspokoić, bo na sto procent, to nie wiem czy dyżurny wydal nam gumowa amunicje!”
…(cisza i spokój na trybunach)…


Jedzie skrijat samochodem i potrącił 2 pieszych na przejściu.
Przychodzi do sędziego i się pyta, co z tym zrobimy?
Sędzia się zastanowił i odpowiada:
Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za
uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki – 8 lat za
próbę ucieczki.


Wandejka do męża:
– Piszą w Wandea Ludu, że woda podrożała…
– O, wreszcie i abstynentom się do dupy dobrali!


Przychodzi Mikrosławianka do sklepu mięsnego i przygląda się kurczakom. Wybiera, przekłada, miesza, lecz nie znajduje dostatecznie dużego. Woła więc ekspedientkę i pyta:

– Jutro będą większe ?

– Nie, k…a, przecież są martwe.

Leave a comment »

Humor nr 33

W pewnym państwie wirtualnym błąka się nowy Sarmata i o dziwo widzi swojego starego znajomego z czasów gdy tu pomieszkiwał, więc go zagaduje:

– Cześć, co porabiasz?

– Jestem sprzedawcą ulicznym!

– A po ile są tu teraz ulice?


W Lene wpadli na pomysł, jak ograniczyć zbyt szybko poruszające się po mieście auta. Zamiast leżącego policjanta ułożyli na drogach osiedlowych leżące policjantki.


W Moxpinburgu złapano szajkę podrabiającą liberty! Policjanci z zainteresowanego tropieniem fałszerzy ich waluty v-państwa nie mogli wyjść z podziwu, że w piwnicy wykonano staranniejsze kopie niż oryginały!


Urzędnik melduje skrijatowi:

– Jest problem, mikrosławianom żyje się dobrze!

Skrijat kiwa głową i pyta:

– To gdzie jest problem?

– Badanie przeprowadzono w Sarmacji!

2 Komentarze »

Magia liczb, czyli napinki w v-świecie

Ciekawa jest mania przesadzonych liczb w v-świecie. Pewne poważne wydawnictwo prasowe na przykład podaje dokładnie 1629 „uchodźców” politycznych składających wniosek o azyl polityczny na umownym posterunku granicznym, umownej granicy w także umownym wirtualu! Z kolei inne wydawnictwo prasowe z bakterią w tytule wyszydza czasami tego typu zagrania, ale że ostatnio bardzo spoważniało, to takich kwiatków nie dostrzega 🙂 A ich nie brak. Weźmy prostą niby sprawę powierzchni v-krajów. Wielkości fizyczne wydają się nieodzowne dla podkreślenia czyjejś „potęgi”, ale chyba najlepszą z nich jest zwyczajny rejestr uczestników….

fencer

Leave a comment »

To ważne, ale…

Odnosząca się do flory bakteryjnej pewna agencja v-prasowa postanowiła zręcznie wybronić się z opinii redakcji sokn. Opinia redakcyjna, odnosząc się do natury biologicznej Staphylococcus aureus, wskazała na powierzchowność patronki tytułu, co zostało zręcznie sparowane bogatym w cytaty eksperckie artykułem o wewnętrznym działaniu wspomnianej flory. Jest fajnie, że odpowiedź jest na wysokim poziomie i z właściwym poczuciem humoru oraz taktem, ale… . Cytaty eksperckie są ujęte w sposób jednakowy, jak krótki cytat tekstu z sokn i można odnieść minimalne wrażenie, że ekspert(ka) może też być powiązana z sokn, ale tak nie jest. Rozwinęła ona po prostu znane fakty z działania Staphylococcus aureus, aczkolwiek zapomniała o wytworzonych naturalnie przeciwnikach tegoż mikroba, których brak też powoduje jego estymację patogenną. W zbyt sterylnym środowisku zamiast działania immunologicznego dochodzi do działania wręcz odwrotnego 😉 Dlatego humor humorem, ale pod dowcipnym tekstem wspomnianej agencji vprasowej kryje się bardzo głęboka refleksja na temat współczesnego stanu ruchu mikronacyjnego.

piraci1

Leave a comment »

Homor y silbatos

Przychodzi mikrosławianka do apteki i mówi do aptekarza, że chce kupić arszenik.
-Po co pani arszenik? – pyta aptekarz.
-Chcę otruć mojego męża, który mnie zdradza.
-Droga pani, nie mogę pani sprzedać arszeniku, aby pani zabiła męża, nawet w przypadku gdy sypia z inną kobietą.
Na to kobieta wyciąga zdjęcie na którym jej mąż kocha się z żoną aptekarza.
-Oooo! – mówi aptekarz – Nie wiedziałem, że ma pani receptę!

——————————————————————————————–

– Teraz przeprowadzimy test IQ
– Co to jest? – pyta zdumiony Vetończyk
– Dziękuję, test się właśnie skończył…

——————————————————————————————–

Dlaczego policjantka jęczy podczas śledztwa w komisariacie w Galindionie?

Bo trwa dochodzenie.

——————————————————————————————–

Mówi dreamski hrabia do hrabiny:
– Pani hrabino, ale ma pani piękne rączki, takie białe, delikatne…
– A bo całe życie chodzę w rękawiczkach.
– Dziwne, całe życie chodzę w kalesonach, a dupę mam chropowatą..

——————————————————————————————–

Wsiada pijany koleś do taksówki w Lene i mówi:
– Na dworzec poproszę, płacę 50 libertów.
– Ale jesteśmy na dworcu.
– Ku**a, masz te 50 lb, ale następnym razem tak nie zapier***aj!

Leave a comment »