Archive for Styczeń, 2012

Humor nr 24

Arturro był świadkiem wypadku samochodowego w Cirim. Przesłuchuje go policjant:
– Opowie Pan, jak to było?
Na to świadek:
– Pan widzi to drzewo?
– Widzę.
– A oni nie widzieli…

——————————————————————————————

W leńskim kościółku wystrojone nowalijki klęczą przed ołtarzem i modlą się żarliwie. Nagle jedna pierdnęła. Zaczerwieniona, próbując odwrócić od siebie uwagę innych, chwyciła się za nos i zaczęła się rozglądać wokół, pytając:
– Która to, która?
Zakonnica ze zdziwieniem:
– A cóż to, Lilianko? Dwie d… macie, że nie wiecie, która?

——————————————————————————————–

Wpada David do knajpy Lene i krzyczy:
– No, który chce w mordę, no który??
Zapadła cisza, wszyscy się rozglądają, wreszcie jeden wstaje i mówi:
– No może ja.
David spojrzał na niego i mówi:
– To idź za róg, tam właśnie dostałem!

——————————————————————————————–

Stary profesor na egzaminie w grupie Karola:
– Taaa… Kto sądzi, że zna temat na 5?
Kilku studentów podnosi ręce w górę.
– Dajcie indeksy – mówi profesor i wpisuje 5.
– Kto sądzi, że zna temat na 4?
Znów kilka rąk. Profesor wpisuje 4.
– Kto zna temat na 3?
Historia się powtarza.
– Znaczy się, pozostali chcą zdawać poprawkę – podsumowuje profesor.
– A kiedy poprawka? – pyta student.
– Kiedy…? Hmm… Teraz! Pytanie pierwsze: kto sądzi, że zna temat na 5?

——————————————————————————————–

Daniel egzaminuje szeregowca:
– Z czego zrobiona jest lufa karabinu?
– Ze stali.
– Dobrze z czego zrobiony jest zamek karabinu?
– Też ze stali
– Źle.
– Dlaczego źle?
– Spójrzcie sami, szeregowy, co tu w książce napisali: „Zamek zrobiony jest z tego samego materiału”

———————————————————————————————–

..cd. egzaminu

Co powinien zrobić żołnierz, będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar?
– Powinien wylecieć w powietrze!

———————————————————————————————–

– Panie Jens, czy to prawda, że odbywa pan stosunki seksualne sześć razy w tygodniu? – pyta psycholog w Klinice Nowalskiej.
– Prawda – odpowiada zapytany.
– Jak się to panu udaje?
– Nie powiem, jest ciężko. Ale wziąłem sobie za punkt honoru – muszę mieć jeden dzień odpoczynku.

———————————————————————————————–

Syn Pani Harlsson wraca z wojska.
– Jak tam było synu? – pyta mama
– Dobrze.
– A nie wymyślali ci czasem?
– Mnie nie, ale mamie…

———————————————————————————————-

Elly Zapoloy musiała ostatnio przyznać, że efekty wychowania jej 5 letniego syna przekroczyły jej najśmielsze oczekiwania. Na zakupach w Nowalesco mały się zgubił. Wtedy usłyszała przez megafon:
Piotruś Nieruszaj szuka mamy, powtarzam …

———————————————————————————————-

Pewne plemię vetońskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali się do Samira z prośba o pomoc. Samir wyszedł z lepianki i patrząc po tłumie współplemieńców pyta:
– Kto ma wodę?
Nikt się nie zgłasza to powtarza:
– Kto ma trochę wody?
Nieśmiale zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi:
– Ja mam jeszcze trochę.
Samir niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i wodę wylał w krzaki. Znowu pyta:
– Kto ma jeszcze jakąś wodę?
Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi:
– Mi zostało jeszcze pół…
Samir wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę powiesił na sznurku.
Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie chmury i rozpadał się deszcz.
Samir na to: – Zawsze, k***a, pada, jak pranie zrobię…

————————————————————————————————

Pewna dama morińska  zwierza się swojej przyjaciółce, wskazując na kanapę:
– Wiesz kochana, będę chyba musiała wyrzucić tę kanapę z domu, bo ilekroć na nią spojrzę, to przypomina mi to fakt, że zdradziłam na niej męża.
– Oj, kochana! – odpowiada przyjaciółka. Gdybym ja miała wyrzucić z domu wszystko to, na czym zdradziłam męża, to w domu pozostałby tylko kaktus.

———————————————————————————————-

Pewna młoda vetonka przeprowadziwszy się na wieś postanowiła założyć małą hodowlę kur. Pyta więc sąsiada Artura:
– Ile powinnam kupić niosek, żeby starczyło jaj dla całej rodziny?
– Niech pani kupi 15 niosek i jednego koguta – podpowiada sąsiad.
Po kilku dniach sąsiad przychodzi w odwiedziny do młodej gospodyni i widzi, że obok każdej z kupionych przez nią kur kręcą się koguty.
– Ile pani tych kogutów kupiła? – pyta zaskoczony.
– Tyle, ile kur – odpowiada kobieta.
– Po co? Wystarczyłby jeden, no może dwa.
Na to Elly karcącym głosem:
– To pan tak myśli! Ale to jest typowo męski punkt widzenia.

2 komentarze »

Planowanie?

Początek roku z reguły wywołuje euforię planowania. Optymistycznie zakłada się to, czy tamto i radośnie się planuje. Ciekawy jest aspekt psychologiczny tego fenomenu, bo żyje się 365 dni w roku, a czasami 366. Zawsze panika noworoczna powoduje przerost formy nad treścią, także w wirtualu. Czyżby w naturze człowieka leżała okazyjność? A może to zwyczajne lenistwo, bo pięknymi planami pokrywa się litościwie fakt, że i tak niewiele z nich się realizuje, czyli planowanie noworoczne jest podobne do urojonego myślenia? Realia pokazują, że tak właśnie jest, więc dajmy sobie spokój z planowaniem, czyż nie lepiej świetnie się bawić bardzo wydumaną okazją Nowego Roku? Bo tak z zasady, 31 grudnia czy 1 stycznia do dni jak wszystkie w roku 🙂

Leave a comment »