Archive for Luty, 2012

Humor 25

Morinianin czyta książkę. Od czasu do czasu gasi światło, potem znów je zapala.
-Co ty robisz? – pyta żona
-Przecież kartki mogę przewracać po ciemku.

———————————————————————————————–

Zasypaną śniegami Morinią jadą saniami: David, Arturro, Jens i Nachrow. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść, lecz David  wyrzuca z sań Nachrowa. Wilki rozszarpują nieszczęśnika. Nie na długo powstrzymuje to zwierzęta, które doganiają sanie. David wyrzuca Jensa. Wilki rozszarpują go, jednak po chwili znów są przy saniach. Wówczas DAvid wyjmuje strzelbę i po kolei strzela do każdego z wilków.
-Dlaczego – pyta Arturro – od razu ich nie zastrzeliłeś?
David wyjmuje butelkę śliwowicy.
-Coś ty!? Pół litra na czterech?!

————————————————————————————————

Pyta się Morinianin swojego nowalskiego kolegi:
-Z czego byś zrezygnował – z wina, czy z kobiet?
-Aaaa, to zależy od rocznika.

———————————————————————————————–

Odbywają się zawody wbijania gwoździa w drewnianą deskę. Nasi trzej uczestnicy: Nowalczyk, Morinianin i Sarmat. Pierwszy Nowalczyk:
-1,2,3! Wbity gwoźdź
Potem Morinianin
-1,2! Wbity gwoźdź
I na koniec Sarmat
-1! Wbity gwoźdź
Ogłoszenie wyników. Trzecie miejsce zajmuje Nowalczyk , drugie Sarmata a pierwsze Morinianin.
Morinianin zadowolony otrzymuje gratulacje. Sarmata idzie do sędziego i mówi:
-Jak to Morinianin wygrał ja wbiłem gwoźdź za pierwszym razem!!!
Na to sędzia:
-Fakt. Ale wbiłeś go odwrotnie…

———————————————————————————————–

Moriński dyrektor stoczni spotyka się z Trizondalskim dyrektorem stoczni:
-W mojej stoczni pracuje 6 osób, a u pana – pyta Trizondalczyk?
Moriński dyrektor już miał na końcu języka 700, ale wydukał 7.
Następnego dnia znów się spotykają. Trizondalczyk źle wygląda. Morinianin pyta, co się stało. A on na to:
-Całą noc myślałem, co u Was robi ten siódmy pracownik?

———————————————————————————————–

Idzie dwóch Mikrosławian do karczmy i widzą człowieka leżącego na ulicy. Mówi jeden do drugiego:
-Patrz Arturro: inni już świętują, a my dopiero idziemy!

———————————————————————————————–

Idzie Juan przez park. Nagle widzi na ławce Lilianę, która wrzeszczy:
– K**wa, ch*j by to strzelił!
Juan patrzy na nią i mówi:
– Słuchaj, fajna jesteś, trochę nie wypada, żebyś tak przeklinała.
Na co ona:
– Siadaj koło mnie, to Ci powiem dlaczego tak.
Juan usiadł, Liliana szepnęła mu coś na ucho, na co on:
– Orzesz k**wa, ja pie**olę!
Przechodząca obok starsza pani:
– Oj, ta młodzież dzisiejsza. Jak Ci nie wstyd!
Juan próbując wybrnąć z sytuacji:
– Niech babcia usiądzie obok mnie, to wyjaśnię o co chodzi.
Babcia usiadła, Juan szepnął jej coś do ucha, na co babcia:
– A niech to di**li, do ku**y nędzy!
W tym czasie obok przechodził dostojny starszy pan. Widząc to zwraca się do babci:
– Jak Pani może w starszym wieku, jaki to przykład dla młodzieży?!
Na to ona, żeby usiadł obok, to mu wytłumaczy o co chodzi. Dziadzio siada na ławce, a babcia:
– Ta ławka jest świeżo pomalowana…

————————————————————————————————

Małżeńskie nieporozumienia w ZFM bywają i takie:

Żona opowiada mężowi historyjkę. Mąż zainteresował się:
– Czy ty czasem nie zmyślasz, kochanie?
Żona:
– Ja zmyślam? To znaczy, chcesz powiedzieć, że mówię nieprawdę? Mówię nieprawdę – znaczy łżę. Jest takie powiedzenie – „łżesz jak pies”. Draniu! Nazwałeś mnie suką?!

———————————————————————————————–

Około północy do małego, starego hotelu w Górach Vetońskich wpada wycieńczony turysta i pyta recepcjonistki:
– Ma pani jakiś wolny pokój?
– No co pan? O tej porze. Niestety nie mam, trzeba było przyjść wcześniej.
– Ale naprawdę nic się nie znajdzie? Nawet jakaś mała klitka?
– Wie pan, jest jeden pokój, ale to jest pokój zaklęty.
– Jak to zaklęty?
– No każdy gość, który spędza w nim noc wiesza się.
– Eee, co pani gada… Może mi pani pokazać ten pokój?
Idą do pokoju na poddaszu. Recepcjonistka otwiera drzwi, wprowadza turystę. Ten rozgląda się: łóżko, stolik, mały telewizor, za drzwiami łazienka. Turysta na to:
– Proszę pani, to przecież świetny pokój. Prawdę mówiąc, nawet nie ma gdzie się tu powiesić…
– Otóż proszę pana, wszyscy wieszają się na klamce od drzwi.
– Oj, coś mi pani ściemnia. Biorę ten pokój.
Turysta został w pokoju, recepcjonistka zeszła na dół, sama trochę się zdrzemnęła. Rano idzie na górę otwiera drzwi, gość wisi na klamce. Recepcjonistka sama do siebie:
– Kolejny niedowiarek!

Reklamy

Leave a comment »

Problem zwany ZFM

Świetny artykuł profesora Kriega z UKD pozwala spojrzeć z nieco innej strony na aktualny problem Zjednoczonej Federacji Mikrosławii. Profesor pisząc o roli komunikacji w wirtualnym życiu stawia na dwa ważne zagadnienia bytowe, jakimi są prawda i słuszność. W Mikrosławii obydwa czynniki są podstawą działania w komunikacji państwowej. Stuprocentowa i zupełna demokracja obecna na każdym etapie życia Mikrosławian daje podstawy do twierdzenia, że ZFM została „uzgodniona” w sposób nie budzący wątpliwości, co do swojego ustroju i zasad działania. Czy to oznacza, że już nic nie ma prawa się zmienić w ZFM? Otóż nie, zupełność Federacji nie oznacza zastoju i odrzucenia wszelkich innych odmian ustrojowych. Prawda, jako taka, jest jednak odczuciem subiektywnym i to co jest najczystszą prawdą w ZFM, niekoniecznie musi być czymś akceptowalnym w innych państwach. Drugi czynnik, zgrabnie uwypuklony we wspomnianym artykule naukowym profesora Kriega, słuszność, jest właśnie tym elementem subiektywizującym prawdę. Bo jak prawda może mieć wymiar inny na innym kontynencie, tak tym bardziej słuszność. Słusznym na pewno jest werbalizowanie swoich myśli, bo wirtualność jest dziełem myśli! To myśl przywołała do życia Morinię, przywołała Nowal, potem to myśl o federacji przywołała do istnienia Zjednoczoną Federację Mikrosławii. To na myśli opiera się kunsztowna konstrukcja podparta prawdą i słusznością, która daje obywatelom mikrosławiańskim pewność istnienia Ich miejsca w sieci, ich kraju, ich myśli na mapie Pollina. A problem zwany ZFM z tytułu? Otóż myśl zamarła, a gdzie nie ma myśli, tam i życia nie będzie.

Leave a comment »

Nauka w publikatorze KD

Naukowe podejście do zagadnień mikronacjonalizmu? Dlaczego by nie? Sriptores Dreamlandis właśnie takie proponuje i trzeba przyznać, robi to z ogromnym wdziękiem. Redakcję SOKN zafrapował czwarty artykuł zatytułowany – O roszczeniu do prawdy w sytuacjach komunikacyjnych mikronacji

Poniżej obszerny fragment publikacji, a całość na stronie kwartalnika.

Wszelkie działanie w państwie wirtualnym ma charakter komunikacyjny, albo przynajmniej ma na celu przygotowanie przyszłej sytuacji komunikacyjnej. Musimy uzgodnić Dreamland, zanim dowiemy się, jaki on jest – tak samo, jak na przykład Sarmaci muszą osiągnąć porozumienie co do tego, czym jest Sarmacja. Na tym się jednak nie kończy. My sami, jako Dreamlandczycy czy Sarmaci, podlegamy tej procedurze. Edward Krieg jako Dreamlandczyk w istocie nie istnieje dopóty, dopóki nie przedstawi się innym i nie zostanie przez nich uznany – czy jako „polityk”, czy jako „wykładowca”, czy jako, powiedzmy, „szkodnik” albo „wichrzyciel”, to już bez znaczenia. Osoba wirtualna rodzi się i kontynuuje swoje istnienie w oczach innych.
Powyższe uwagi nie są niczym nowym i zaskakującym – wydaje mi się, że wręcz przeciwnie: one już nawet intuicyjnie wypływają z naszego mikroświatowego doświadczenia.

Działaniem komunikacyjnym będziemy nazywali takie działanie, które dąży do osiągnięcia intersubiektywnego porozumienia. Medium, które pozwala nam na porozumiewanie się jest język; istnieją przy tym różne konkretne formy takiej komunikacji. Dla przykładu możemy podać wykład czy artykuł prasowy jako formy, w których jeden mówiący podmiot komunikuje się co do zasady jednostronnie z biernymi słuchaczami/czytelnikami, przeciwstawiając im na przykład dyskusję czy negocjacje, w których pewna liczba jednostek uczestniczy w sytuacji komunikacyjnej w taki sposób, że aktywnie wymieniają poglądy, licząc zwykle na osiągnięcie jakiegoś rezultatu

2 Komentarze »

Ciekawe wydarzenie mikronacyjne

Na forum Dreamlandu przeczytamy o ciekawej inicjatywie, jak zwykle pochodzącej od najsilniejszych w świecie wirtualnym:

Koło Prawa Międzynarodowego i Praw Człowieka funkcjonujące na Wydziale Prawa UŁ organizuje konferencję naukową z cyklu Państwo a Naród. Będzie ona poświęcona tematyce państw wirtualnych i odbędzie się 8 marca w Łodzi, w sali Rady Wydziału WPiA UŁ przy ul. Kopcińskiego 8/12

Dyskusja odbędzie się w czterech panelach:
1. Czym są mikronacje, czyli zagadnienia wstępne.
2. Wymiar społeczny mikronacji (wychowanie obywatelskie, mikronacje jako zajwisko socjologiczne).
3. Specyfika prawa w mikronacjach.
4. Roszczenia o suwerenność realową wysuwane przez mikronacje zagraniczne.

Zainteresowanych wygłoszeniem referatu proszę o określenie się najpóźniej do 9 lutego i o przesłanie samego referatu najpóźniej do 23 lutego.
Kontakt: marwil90@wp.pl

tamże przeczytamy też informację

Przypominam, że termin zgłaszania się do czynnego udziału upływa 9 lutego. Jeżeli będziemy zawczasu wiedzieli, ilu prelegentów się spodziewać, będziemy mogli zwrócić przynajmniej część kosztów podróży i przywitać poczęstunkiem. Zgłoszenia proszę przesyłać na adres sknpc.ul@gmail.com a w wiadomości podać:

1. Realne imię i nazwisko.
2. Imię i funkcja mikronacyjne (do promocji ;) )
3. Panel.
4. Stopień naukowy/zawodowy albo rok studiów.

Dreamland ma zamiar reprezentować tam hr. Etherard de Godwin z referatem: „Problematyka gospodarki wirtualnej” w panelu społecznym.

Leave a comment »

Mordecki Journal wciąż pisze

Scholandia, jeden z prężniejszych krajów wirtualnych, ma swoje pisma, które wydają się ciekawe i oryginalne. Jednym z nich jest Mordecki Journal, pismo prywatne, ale mające długą tradycję i swój własny, niepowtarzalny klimat. Ostatni numer zajmuje się także analizą… konkurencji

(„Czas Scholandii” do kosza)
Dzisiejszy wieczór spędziłem nad lekturą dwóch wydań „Desideraty” – nowego czasopisma, wydawanego przez byłego SG OPM Kryspina von Lichtensteina.
W końcu ten Kryspin lubi się z nas podśmiewywać. A my nie wiemy.

Oraz:

(journalowska konkurencja)
Szanowni Państwo, z nieukrywaną przyjemnością chciał bym zaprosić wszystkich do lektury, pierwszego numeru, nowego miesięcznika „Czas Scholandii” ..
A tylko piewszy darmowy. Potem już bulić Arminy

Generalnie rzecz biorąc, Królestwo Scholandi, jak cały mikroświat, przeżywa horror zaniku aktywności, czyżby formuła życia wirtualnego podupadła?

Leave a comment »