Republika Bialeńska formalnie jest republiką, ale ma… folwarki pańszczyźniane. Jak widać w projekcie nowej regulacji prawnej republiki o rodzinie, są one nadawane i wystąpiła chęć uregulowania ich dziedziczenia (bo o ewentualności sprzedaży jak dotąd nic nie wiadomo). Yeess, fun! Ale skąd w republice o postępowej strukturze i demokracji lódu są poddańcze folwarki? Abstrakcji dodaje fakt, że wyszły one na światło jupiterów przy okazji regulacji dotyczącej prawnej sankcji w virtual-law dotyczącej związków o nazwie rodziny (nie nie, wcale nie partnerskich, żeby nie było). A już zagwozdką jest wpisanie do aktywów v-prawnego dziedziczenia wyłącznie po linii męskiej, co jest swoistym zaskoczeniem? A może nie, bo w sumie to kobiety „średnio sobie radzą z zarządzaniem majątkiem„? Patrząc na problem v-sukcesji, to można uznać tę argumentację za jedynie słuszną, bo … (tu powinno nastąpić wymienienie powodów takiego stanu rzeczy). Zabawny w tym świetle wydaje się kontrargument Ronona, że to bicie piany w wirtualnym prawodawstwie. Nie, to nie bicie piany, tylko poważny akt regulujący sprawy zawiązane istnieniem „rodziny„, co ma ścisły związek z v-ludnością i Bialenii i wielu, wielu innych v-krajów.
Gdyby Nowal miał takie doskonałe v-prawodawstwo, to zapewnie ludności kraju nie dałoby się policzyć palcami rąk! A tego zabrakło chyba…
..o kajdaniarzach sarmackich w sumie miało być, bo wreszcie pozamykali w więzieniach i Leszka i Bolka i parę e-innych sztuk (Fatimie udało się na razie umknąć, ale co się dowlecze, …).














