Grzybodolina po porze monsunowej

Na porę monsunową wyprawa do grzybodoliny została z oczywistych względów zawieszona. Ulewne deszcze i silny, monotonny wiatr zachodni nie sprzyjały jakiemukolwiek ruchowi wyprawy. Badane jezioro wewnętrzne w tym czasie uzyskało ogromne rozmiary, ale gotowi na taką ewentualność uczestnicy wyprawy znaleźli schronienie na pokładzie okrętu patrolowego MMWN (Mikrosławieńskiej Marynarki Wojennej Nowalu) działającego w ramach ekspedycji flibustier. Okręt Novalian Royal Navy wyruszył w ślad wyprawy do grzybodoliny zaraz po pierwszym meldunku dotyczącym odkrycia wielkiego akwenu wód wewnątrz kontynentalnych. Oprócz niego na wodach Jeziora Grzybodoliny operował mały okręt podwodny, który badał charakter połączeń tunelowych między wodami jeziora i oceanem. Wyniki tej pracy zaskoczyły jednak wszystkich, bo okazało się, że Matt Zdolny nie bez przyczyny nawiązał łączność sonarem ze znajdującym się na pełnym morzu innym okrętem podwodnym MMWN. Korytarze podwodne były takiej wielkości, że mały okręt podwodny dał radę sforsować jeden z nich i wpłynąć na wody jeziora. Tu jednak zaczęły się kłopoty submaryny, bo słodka woda bardzo utrudniła żeglugę podwodną okrętowi. Wyglądało na to, że dzielni podwodniacy znaleźli się w pułapce bez wyjścia. Uczestnicy wyprawy jednak w tym czasie znaleźli nawodny kanał łączący badane jezioro z oceanem i nim bez większego problemu wpłynął na wody jeziora trzystutonowy okręt patrolowy. Okręt pierwotnie budowano jako mały okręt rakietowy, co spowodowało, że napęd zapewniały mu turbiny gazowe, a te okazały się całkowicie niewrażliwe na wysoki poziom wilgoci podczas pory monsunowej. Nie można było tego powiedzieć o okręcie podwodnym, który już na trzeci dzień deszczowej pory utracił zdolność poruszania się na silnikach diesla, pozostając tylko przy czynnych ogniwach paliwowych. Patrolowiec dostarczył podwodniakom urządzenia stabilizujące proces zanurzania w wodzie słodkiej i od tego momentu misja okrętu podwodnego nabrała nowego wymiaru, gdy odzyskał zdolność bezpiecznego zanurzania bez przegłębień i ryzykownych uderzeń o dno po niekontrolowanych lotach na dno. Wbrew oczekiwaniom, już na szósty dzień ulewnego deszczu, jezioro zaczęło gwałtownie powiększać swoje rozmiary i uczestnicy wyprawy musieli w ekspresowym tempie ewakuować się na pokład patrolowca. Okręt ratowniczy MSN R-11 przyholował barkę mieszkalną określaną w Marynarce Handlowej mianem koszarki, która stała się centrum wyprawy do grzybodoliny. Najciekawszym elementem pory monsunowej okazało się zachowanie techniki. Zdumiewający skład chemiczny wody deszczowej wyeliminował nowoczesne środki rozpoznania i łączności. Nieco przestarzały okręt patrolowy dysponował jednak analogowymi systemami rozpoznania elektronicznego i łączności, a te zadziałały bez zarzutu! Załoga okrętu miała wielką frajdę, gdy stare radary, asdic i radiostacja lampowa okazały się niezawodne i zwróciły cały trud włożony w ich konserwację. Co ciekawsze, najłatwiej było nawiązać łączność z fregatą MSN Hugo Zdolny i jej łączem link 11 kontaktować się ze sztabem floty. Pozwoliło to wyprawie nieoczekiwanie rozwiniętej do rangi ekspedycji badawczej, kontynuować pracę…

nrn_hugo_zdolny_openfire

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: