V-dziennikarstwo jako posłannictwo?

Dziennikarstwo jest ciekawym fenomenem życia wirtualnego, gdyż zauważalna jest jego rola w funkcjonowaniu państw.  Energiczni i przebojowi redaktorzy znajdują tematy nawet tam, gdzie innym wydaje się, że jest tylko pustka i nic się nie dzieje. Trudnością jest tylko chęć czytelników do… właśnie! Dziennikarstwo w państwach wirtualnych nie jest czymś obojętnym i często odbija się szerokim echem po ziemiach wirtualnych. Dziennikarze bywają szykanowani, zwalczani, prześladowani i … Nie zraża ich to jednak wcale do dalszego działania. Z godnym podziwu uporem ciągną swoje tematy i wywołują często dyskusje ponad wszelkie granice. Czasami można odnieść wrażenie, że sprawują posłannictwo, ale to tylko wrażenie.  Wirtualni dziennikarze są profesjonalistami i jako tacy zwyczajnie nie odpuszczają tematów! Nie jest to żadne posłannictwo, ale normalna robota dziennikarska zgodna z etyką ludzi publicystyki, którzy wolą zabrnąć w ślepy zaułek, niż temat porzucić, czy poniechać go w połowie drogi!

Wymaga to odwagi, a tej w mikronacjach nie brak, więc tym bardziej powinniśmy cenić publicystów, którzy nie zaprzestają pisania i ciągle coś znajdują do opisania, wyeksponowania i dyskusji. A może powinno się to uczcić specjalnym dniem dla v-dziennikarzy?

Reasumując, tytuł tej notatki pyta, czy v-dziennikarstwo to posłannictwo i odpowiedź jest też dana, nie jest. To praca mniej lub bardziej profesjonalna.

Karol Flibustier

Reklamy

Komentarzy 10 so far »

  1. 1

    Dziennikarstwo jest samo w sobie zaliczane do profesji.
    Jedna uwaga – przedrostek „v-„… oczy bolą. Czy wszystko w mikroświecie musi być z przedrostkiem „v-„? „V-dziennikarstwo”, „v-państwo”, „v-ludzie”, „v-wszystko”. Nie można używać określeń „wirtualny”, „mikronacyjny”, „mikroświatowy” i temu podobnych? A najlepiej w ogóle z nich zrezygnować. Przecież i tak mówimy o tym, co dotyczy mikronacji, a jeżeli odnosimy się do świata realnego – to to zaznaczamy: „w realnym państwie”, „w realu”, itp. 😉

  2. 2

    sokn said,

    Te v nie jest dla nas! Wyobrazi Pan sobie sytuację, gdy na ogłoszenie o v-pracy bez v zgłaszają się jak najbardziej realnie zainteresowani r-ludzie?! My wiemy o czym piszemy, ale te v w jednym, czy paru miejscach tekstu pozwala uniknąć nieporozumień, które wcale nie muszą być zabawne dla wprowadzonych w błąd!

    • 3

      A nie pomyślał Pan Redaktor, że to może być sposób na „złapanie” nowych? 😉 Poza tym, co jest napisane wyżej, w oczy wbija się owe „v-” [piszę po raz kolejny ze wzdrygnięciem]. Nie można zastąpić bardziej polskimi, poprawnymi formami? Są one i bardziej poprawne, i milsze dla oka, a ponadto nadają klimat i nie wyciągają nas drastycznie z naszej wyobraźni. 😉

    • 4

      PS: SOKN ma źle ustawiona godzinę (chyba że to zabieg celowy).

  3. 5

    Jacques de Brolle said,

    R-ludzie się zgłaszają i zabierają pracę v-ludziom?

    A na poważnie – dobrze, że SOKN wraca do gry.

  4. 6

    sokn said,

    Tak, połów to można robić na dobrowolności, a nie świadomym podaniu nieprawdy, że to praca niepłatna i dla hobby 😀 godzina jest wedle ustawień domyślnych wordpress.com, więc nawet nikt nie grzebał przy zegarach 🙂

    V-ludziom nikt nic nie jest w stanie zabrać, to chyba oczywiste 🙂 Wraca na wakacje, bo trzeci rok na uczelni skutecznie wyeliminuje mysli o pracy redakcyjnej. Praca licencjacka, projekty, seminaria dyplomowe etc., to bedzie ostar jazda, a w mojej Alma Mater to trwa trzy sematry, czyli od 16 września do końca lutego 2013 to będzie niezły zapieprz 😀 i to mnie własnie buduje, będzie trzeba się zmęczyć!

  5. 7

    Monsieur de Brolle – niby śmieszne, ale jednak była sytuacja, opisana swego czasu w jednej z realnych gazet, kiedy to duża grupa realnej ludności chciała zamieszkać w wirtualnym państwie, nie wiedząc chyba, że istnieje ono tylko w Internecie :-).

    No, ale mimo wszystko, jestem przeciwny używaniu tego „v-„, faktycznie zabija klimat i nieprzyjemnie się czyta :-).

  6. 8

    Erick Monde said,

    Z tym prześladowaniem to chyba Pan Redaktor przesadził. Owszem nikt nie lubi jak się o nim pisze (zwłaszcza źle), ale zwalczać to mnie jeszcze nikt nie próbował. A Pan Redaktor, ma takie doświadczenia??

  7. 9

    sokn said,

    Och doświadczeń jest wiele i dotyczących wielu dziennikarzy wirtualnych. I to wcale nie koniecznie tych kontrowersyjnych i zaangażowanych, bo potrafiono robić nagonki na zwykłych ludzi publicystyki. Kto wie, jakby to spisać, czy by nie wyszła śliczna biała księga! 🙂

  8. 10

    Erick Monde said,

    Proszę spróbować, chętnie ją przeczytam


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: