Symbolika władzy wirtualnej

Z inicjatywy różnych środowisk mikronacyjnych odbywa się ankieta zakładająca hipotetyczne zjednoczenie v-świata polskiego zwanego Pollinem i wskazująca ewentualnego rządcę tak zjednoczonego wirtuala. Ankieta powstała z pewnej dyskusji i ma określone zadanie, wskazać kogoś, kto by był zdolny do zarządzania rozległościami całego Pollina.

Osobną kwestią jest to, czy ona ma jakiś sens? Ponieważ pojawiły się głosy sugerujące możliwość zabarwienia jej wyników, to już jakikolwiek praktyczny użytek z niej spadł do poziomu zabawy i tylko zabawy. Jest jednak inna rola, którą ta ankieta wykonała i kontynuuje, rola ideologiczna. Ta sugeruje możliwość utworzenia wirtualnego super państwa, jak to próbują aktualnie w ramach integracji między-v-narodowej zrealizować Organizacja Polskich Mikronacji, a jeszcze bardziej otwarcie dążąca do tego Unia Mikrooceanii. Czemu więc do unitaryzacji v-świata nie dochodzi?

Kluczem jest władza wirtualna. Jej wyniosła symbolika, jej rozdmuchane uprawnienia, jej budowany mozolnie aparat wpływów. Dwory, rządy i parlamenty zazdrośnie strzegą swoich uprawnień, a przykład Mikrosławii pokazuje, że osobistości nowe w polityce v-krajowej dążą do rozszerzania uprawnień formalnych na wszelkie możliwe sposoby i zabezpieczają kontynuację władzy wirtualnej. Czy to zdrowa praktyka? Naturalna na pewno i blokująca zarówno OPM, jak i inne organizacje ponad v-narodowe, a jak również powodująca powolne duszenie aktywności całego szeregu v-państw. Można śmiało postawić tezę, że kryzys mikronacyjny jest ofiarą złożoną na ołtarzu wyniosłej symboliki władzy.

Puenta tej notatki? Humor i przymknięcie oka na dążenia władzy wirtualnej, a jednocześnie czujność wobec jej poczynań, bo wszelka władza deprawuje, o tym należy pamiętać, deprawuje w warunkach, gdy jest pozostawiona sama sobie!

Reklamy

Komentarze 3 so far »

  1. 1

    hans505 said,

    Dobrze jest, gdy w każdej chwili można odwołać urzędnika z konkretnych powodów. Dalej niezależna władza sądownicza.

    Natomiast jeden wielki twór nie powstanie nigdy. Jeśli bym się mylił to i tak tylko na krótki czas, a potem by się to rozpadło.
    Jedyne co można robić to rozszerzać współpracę między konkretnymi państwami, ale w ilości nie większej niż plus minus 5

  2. 2

    sokn said,

    Zapewne to słuszne spostrzeżenie, bo licząca właśnie pięciu członków UM działała w pewnym momencie dość prężnie. 😉

  3. 3

    franzjosef2 said,

    Taki twór byłby przerażający ;-). Czyż nie jest najpiękniejszą rzeczą obecnego mikroświata, że możemy wybrać co tylko nam się podoba?

    Takie „Królestwo Mikroświata” z jednej strony obejmowałoby wszystkich, a z drugiej strony – nikogo, bo nikt nie czułby się z nim związany tak, jak z tymi krajami, które dziś istnieją. Jego elity polityczne byłyby jeszcze bardziej zastygłe niż elity dotychczasowych państw – byłyby pełne ludzi ambitnych, z dużym doświadczeniem, do których niezwykle ciężko byłoby się dostać młodszym.

    Przerażająca jest także odpowiedzialność – wyobraźmy sobie, przy szybkości jaką daje nam Internet, że jedna decyzja władcy takiego ogromnego państwa mogłaby zniszczyć połowę dotychczasowego mikroświata.

    Nie ma nic złego w tym, że ośrodki władzy strzegą swoich uprawnień. W wielu państwach (w tym – na szczęście – także i w Austro-Węgrzech) wytworzyły się już mechanizmy patriotyczne. Nawet, jeżeli państwa przesadzają z obsesją na punkcie swojej niepodległości to to jest zdecydowanie ciekawsze niż rezygnacja z tej obsesji.

    W całej tej dyskusji brak też jakichkolwiek korzyści, które miałyby płynąć z powstania wielkiego, zjednoczonego Pollina. Jeżeli już się pojawiają, to bledną w porównaniu z korzyściami istnienia ciekawych, interesujących państw. Może to akurat w moich ustach (jako osoby, która prowadzi w sondażu na temat przywództwa mikroświata) zabrzmi dziwnie, ale nikt, kto naprawdę nadaje się do rządzenia, nie podjąłby się takiego zadania. Niezależnie od tego, czy się nadaję, czy nie – ja bym tego nie zrobił.

    Ktoś kiedyś powiedział – nie wygrywa ten, kto chce wygrać, a ten, kto wykonuje swoją pracę najlepiej. Tak samo jest z rządzeniem. Nie jest w mikroświecie dobrym władcą ten, kto uważa, że miarą jego rządów będzie zdobycie nowych terytoriów czy ludzie, którzy oddają mu szacunek tylko dlatego, że jest potężny. Dobrym władcą jest ten, kto na swój szacunek u poddanych zasłużył nie tytułami i wielkością swego terytorium, a jedynie swoją pracą, doświadczeniem i pozytywnymi cechami charakteru.

    Zwróciłem na to uwagę dlatego, że zaczęło się od ankiety na temat ewentualnego przywódcy Mikroświata. Nie ukrywam, że wyniki są dla mnie niezmiernie miłe, ale uważam, że kto pierwszy chciałby rządzić całym Mikroświatem, ten pierwszy pokazałby, że się do tego nie nadaje.

    Jako monarcha austro-węgierski w życiu bym się nie zamienił swoją rolą na żadną inną. Uważam, że wykazałbym w ten sposób kompletny brak szacunku dla swojego kraju i jego mieszkańców. To są dla mnie najwspanialsi ludzie w całym naszym świecie i dumny jestem, że od pięciu lat mam ogromny zaszczyt być monarchą austro-węgierskim i żadnym innym. Nauczyłem się doceniać Austro-Węgry i sądzę, że wielu „kolegów po fachu” powinno docenić też swoje kraje, bo są one wspaniałe :-).


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: