Humor nr 22

Rozprawa w sądzie dreamlandzkim.

Na zakończenie procesu sędzia ogłasza wyrok:

– Sąd po naradzie uznaje oskarżonego za niewinnego i stwierdza, że to nie on ukradł cenne obrazy z muzeum! Czy są jakieś pytania?

– Tak, panie sędzio – mówi uniewinniony.

– Czy to znaczy, że te obrazy są już teraz moje?!

————————————————————————————–

Para Morwańczyków leży w noc poślubną pod kołdrą. Młoda żonka zagaduje zalotnie:

– Kochanie… jestem bez majtek!

– Ty nawet w takiej chwili myślisz o wydatkach?!

———————————————————————————–

Rozmawiają dwie przyjaciółki mikronacyjne:

– Ja to mam pecha! Ilekroś poznam jakiegoś interesującego faceta, to albo on jest żonaty, albo ja znowu jestem zamężna!

————————————————————————————

Po randce:

– Czy odprowadzisz mnie do domu, Arturze?

– Tak, wzrokiem!

—————————————————————————————–

Idzie sobie Daniel i ciągnie zegarek na sznurku!

– Danilo, a co to zegarek na sznurku ciągniesz?! – pyta zaskoczony turysta z RSiT.

– Już ja go nauczę chodzić!

————————————————————————————–

Kamandier stoi nad niszczarką dokumentów i zastanawia się głeboko:

– Może panu pomóc, generale? – pyta kancelistka.

– Owszem. Mam tu bardzo wazne dokumenty, ale nie wiem, jak ta maszyna działa!

– To proste. Włącza się i przepuszcza dokumenty.

– Dziękuję. To proszę od razu wykonać mi dwie kopie!

——————————————————————————————

Geodeta mówi do górala vetońskiego.

– Tam, gdzie stoi wasza stodoła, będą przebiegać tory kolejowe!

– Jak mają być, to niech bydą. Ale jo wrót za każdym razem otwierać nie byda!

—————————————————————————————

– Dlaczego skrijat wstaje o szóstej rano?

– Aby móc dłużej nic nie robić!

—————————————————————————————

Dwaj trenerzy piłkarscy rozmawiają w hotelowym barze:
– Tego białego mercedesa, który stoi za hotelem, dostałeś za sprzedany mecz?
– Nie! Sam uczciwie kupiłem za własne pieniądze.
– A skąd wziąłeś tyle forsy?
– Sprzedałem mecz.

——————————————————————————————-

Do sklepu sportowego w Cirim przychodzi Sarmata i mówi:
– Proszę pana! Kupiłem sobie konia wierzchowego i potrzebuję teraz odpowiednich spodni.
– Dobrze. A jakiego rozmiaru jest koń?

————————————————————————————

Spotykają się dwaj kibice piłkarscy.
– Jak tam wczorajszy mecz?
– Eeee, nie ma o czym mówić. Sędzia nam uciekł…

——————————————————————————————–

Morze Hugona, XVII wiek. Statek flibustierski płynie, z bocianiego gniazda słychać głos:
– Kapitanie, astecka barka na sterburcie! Zatopią nas!
Kapitan spokojnie:
– Nie bójcie się chłopaki, zdobędziemy, będzie łup… tylko podajcie mi moją czerwoną koszulę i do abordażu! Walka wygrana, pięciu padło, ale łup jest. Po chwili z bocianiego gniazda:
– Kapitanie, galeon na bakburcie, zginiemy!!!
– Spokojnie chłopaki, dajcie mi moją czerwoną koszule i do walki. Wygramy! Po chwili walka zakończona, 10 flibustierów nie żyje, ale galeon zdobyty.
Pierwszy oficer pyta:
– Kapitanie, o co chodzi z tą koszulą?
– Widzisz chłopcze, marynarze wierzą, że przynosi szczęście, ale to psychologia – gdy zostanę ranny, krwi na czerwonym nie widać i wszyscy myślą, że nie da się mnie zranić. Więc swoi walczą jeszcze zacieklej, wrogowie tracą ducha. W tej chwili rozlega się okrzyk:

– Kapitanie, pięć fregat vityńskich od dziobu!

Kapitan zaś spokojnie:

– Podajcie mi moje brązowe spodnie…

—————————————————————————————–

Pod płotem wymiotuje Dawid. Podleciał mały kundel i obszczekuje go a ten ze zdziwieniem mamrocze pod nosem:
– Jadłem w Karczmie sałatkę – pamiętam, wyrzygałem – pamiętam, jadłem kiełbasę – pamiętam, wyrzygałem – pamiętam, ale kiedym ciebie, kundlu zjadł i wyrzygał – nie pamiętam….

———————————————————————————————

Wchodzi Sarmata do Karczmy w Lene i mówi:
– Słyszałem, że wy, Mikrosławianie to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500 libertów, że żaden z was nie wypije litra śliwowicy jednym haustem. W karczmie cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do przybysza i mówi:
– Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
– Tak. Karczmarz! Litr śliwowicy podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu… z litra została pusta butelka. Przybysz stoi jak wryty, wypłaca 500 lb i mówi:
– Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
– A, poszedłem do pubu w Cirim sprawdzić, czy mi się uda…

Reklamy

Komentarze 3 so far »

  1. 1

    Daniel Saryoni said,

    dawno tego nie było 😉

  2. 2

    sokn said,

    Same poważne sprawy były, mówiąc z rosyjska 🙂

  3. 3

    Jens said,

    No wreszcie humor! Jak zwykle celny i śmieszny;)


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: