Wojskowość w wirtualu

Jednym z ciekawszych elementów życia wirtualnego jest zamiłowanie do wojskowości. Jak Pollin długi i szeroki, wszędzie są Siły Zbrojne, wszędzie coś się dzieje w dziedzinie obronności i środków napadu. Nie ma różnicy, czy mikronacja jest duża, czy mała, wojsko jest w niej zawsze. Formy są różne, jedni mają manię mocarstwowości i wymieniają olbrzymie siły zbrojne godne wielkich imperiów, inni skalują je do aktualnych potrzeb i wielkości v-państw. Na ogół jednak siły zbrojne ograniczają się do sztabu i wysokich dowódców, unikatem są mikronacje z realnymi szeregowymi w v-wojsku. Wydawać by się mogło, że wśród miłośników komputerów powinna być popularna cyberarmia, ale jest wręcz przeciwnie, popularność nie słabnącą mają jak najbardziej tradycyjnie odwzorowane siły zbrojne. Ciekawe, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

Reklamy

Komentarzy 10 so far »

  1. 1

    Ciekawy artykuł, uważam, że to objawiają się po części dziecięce marzenia samych obywateli, poza tym jak to mawiają:” za mundurem panny sznurem” 🙂 a mundur kojarzy się z obecnym mundurem wojskowym, który posiada swojego rodzaju klasę, a nie futurystycznym pancerzem 🙂

  2. 2

    Hm, czy wszędzie są te siły zbrojne… tak, SĄ faktycznie niemal wszędzie, ale nie sądzę, żeby jakakolwiek większość z nich jakoś tam działała. W Cesarskich i Królewskich Siłach Zbrojnych doszliśmy do wniosku, że można bardzo fajnie połączyć wspaniałe tradycje z nowoczesnością – i tak na kanwie starych tradycji powstała nowoczesna marynarka czy lotnictwo, a przede wszystkim – silne wojska lądowe, w których to, co nazywa się kawalerią, jest wojskami pancernymi lub kawalerią powietrzną.

    Poza tym, na przykład nasza armia nie określa siebie na zasadzie „mamy tylu i tylu żołnierzy”, zostały wydane ustawy o służbie wojskowej i o szkolnictwie wojskowym, ponadto dekrety o organizacji naszej armii, wydaje się też rozmaite dokumenty i rozkazy, by to wszystko miało ręce i nogi. Szczerze – nie ma już chyba na świecie takich yoyo-armii, które mówią, że mają tyle a tyle żołnierzy (zwykle monstrualne ilości) i nie potrafią przedstawić żadnej strony czy umocowania prawnego takiej informacji.

    Moim zdaniem najważniejsza w całej sprawie jest pewna stałość, to znaczy – na przykład Austro-Węgry mają określone prawo, trzymają się go i dzięki temu jesteśmy poważni, to znaczy: nie ma ryzyka, że powiemy sobie, że tu a tu nagle wyrosło nam miliony wojaków. Nie, nawet do akcji w Ciprofloksji przygotowane były stosowne rozkazy, powołano osobną armię, jej dowódcę (FM von Rabla) i szefa sztabu (OBL Jorga). Całą akcję udokumentowaliśmy komunikatami rzeczonej armii, przygotowanymi przez jej dowództwo, a publikowanymi przeze mnie jako zwierzchnika sił zbrojnych.

    A przyczyna, cóż… armia, właśnie przez yoyonacje, została przez pewien czas odrzucona, wszyscy nieco się jej wstydzili. Nagle znalazło się parę świrów (w tym i ja, ale zaczęło się jednak od Gnomów), którzy widzieli w niej świetną zabawę, wpisującą się we wspaniałą koncepcję mikroświata niejako romansującą z grami RPG, choć różniącą się od nich znacząco. I jak udało się to zrobić Gnomom, a potem Surmeńczykom i nam, nagle okazało się, że da się w ten sposób całkiem fajnie bawić, oczywiście przy zachowaniu pewnych zasad.

    Te zasady próbowano wypracować przez parę lat w okrutnie głupi sposób. Debatowano, ględzono, wymyślano… a tu nagle Gnomia czy Trójprzymierze spróbowały i w pewien sposób sami doszliśmy do pewnych wniosków i reguł, które inni mogą wykorzystać. Generalnie wychodzę z założenia, że prawa nie powinny (poza wyjątkami) wyprzedzać działań, bo NIGDY nie przewidzą wszystkiego.

    Jeżeli zaś chodzi o aktualne potrzeby mikronacji… te akurat narzucamy sami sobie i każdy kraj określa je we własnym zakresie. Nasz przykład dowodzi, że można zrobić w miarę duże (bo i tak nie największe) siły zbrojne, ale jednocześnie w jakiś sensowny sposób to uzasadnić, na przykład jako chyba jedyni mamy tak szczegółową organizację terytorialną armii. Prawdą jest, że mamy pewien bagaż tradycji, który musimy realizować – nie możemy tak po prostu zmniejszyć liczby regimentów, dlatego musieliśmy też odpowiedzialnie wykorzystać te tradycje.

    I tak:
    – Dreamlandczycy zadecydowali, że nie potrzebują sił lądowych – w porządku, jest to ich doktryna wojenna.
    – Wandejczycy nie opisują swojej armii jako ogromną liczebnie, ale podejrzewam, że jest to wybitnie niszczycielska siła.
    – Sarmaci mają rozbudowany system szkolenia i jest to całkiem nieźle określone, tyle że jak na kraj o tej wielkości dziwi fakt, że ich armia nie chroni chyba w ogóle ziem poza wyspą Sarmacją – ale to pewnie też jakaś ich doktryna.
    – Scholandczycy stworzyli 5 okręgów wojskowych, odpowiadających prowincjom, chociaż prowadzą dalej nabór na 2007 rok, a ich siły zbrojne są dość niewielkie (same siły lądowe to niespełna 50 000 żołnierzy przy ponad 22 milionach obywateli wirtualnych).
    – My mamy dość duże siły, posługujemy się, tak jak Scholandia, „obywatelami wirtualnymi”, których jest ponad 51 milionów (liczba na podstawie Spisu Powszechnego z 1910 r.; a ci realni też mają 2-miesięczny pobór), stopień militaryzacji wg tych kryteriów wynosi ok. 0,8% – ergo nie jest to dużo.
    – Surmenia ma niewielkie, ale bardzo fajnie rozwijane Surmeńskie Siły Obronne, z którymi świetnie nam się współpracuje.
    – Morvan za swoje główne zagrożenie wojskowe uważa Sarmację, nie jest dużym państwem, a ma ogromne siły zbrojne jak na taki kraj, zwłaszcza Marynarkę. Nigdy bym im tego jednak nie wypomniał, bo jest to wszystko ciekawie zrobione i opisane.
    – Samunda – cóż, fajnie byłoby, gdyby powstała jakaś strona czy oficjalna informacja o tamtejszych siłach zbrojnych, bo mogłoby to być na pewno ciekawe, a póki co nie mam żadnych informacji, więc może ktoś mnie poprawi ;-).
    – O armii Al Rajn nie mam żadnych wiadomości, dlatego ciężko mi się wypowiadać na jej temat.
    – Z tego, co wiem, Nordia fajnie też dość fajnie zaczyna tworzyć swoje siły zbrojne.

    Jak wynika z tego zestawienia, niewiele państw ma naprawdę duże siły zbrojne, często są one nawet – moim zdaniem – nieco zbyt małe. No, ale każdy wyznacza te kryteria samemu. I tutaj jest kwestia zdrowego rozsądku np. w prowadzeniu wojny. Np. w trakcie interwencji w Ciprofloksji nie użyliśmy wszystkich korpusów i dywizji i nie atakowaliśmy „masą” – użyliśmy jedynie po jednym niepełnym korpusie dla każdego odcinka frontu, a w końcu został w użyciu tylko VII. Korpus (bez 1 dywizji Honvedu, który nie może ruszyć się z Węgier bez zgody węgierskiego Sejmu) z odwodem strategicznym w postaci 25. Inf. Tr.Div.

    Jak widać, armia może być fajnym elementem dyplomacji. Dlaczego nie zorganizować jakichś konferencji pokojowych czy rozbrojeniowych? Nawet, gdyby były tylko na pokaz – dlaczego nie?

    Wybaczcie to przydługie gadanie, po prostu staram się wykazać, że wszystko zależy tylko od zdrowego rozsądku i największą głupotą byłoby odgórne tego określanie. Armia, jak każda inicjatywa, zginie, jeżeli obłożymy ją stertą papierków i regulacji.

  3. 3

    Wkradł się drobny błąd: „Z tego, co wiem, Nordia fajnie też dość fajnie” winno być „Z tego, co wiem, Nordia też dość fajnie”

  4. 4

    JKalicki said,

    Komentarz ciekawszy i obszerniejszy niż sam artykuł. Ale odnosząc się do: „Dreamlandczycy zadecydowali, że nie potrzebują sił lądowych – w porządku, jest to ich doktryna wojenna.” – nie Dreamlandczycy, a Marszałek. Niektórzy obecni i byli żołnierze Sił Lądowych tego tak nie zostawią. :] Ogólnie zbyt świeża sprawa aby takie tezy stawiać.

  5. 5

    Einar B. Olavsen said,

    Jeśli chodzi o Nordię, to można by uznać, że jesteśmy jednym z najbardziej zmilitaryzowanych krajów v-świata 😀 Sam się zastanawiam czy proponując 35-tysięczną armią nie narzuciłem zbyt dużego obciążenia na naszą gospodarkę. Co prawda gospodarka jest tylko wirtualna, ale we wszystkim co robię staram się zachować pewną logikę. A myślę, że 35-tysięczna armia przy szacowanych kilku milionach wirtualnych obywateli to spory wysiłek dla państw.
    W naszą armię zarówno ja, jak i żołnierze KSZ wkładamy wiele pracy. Osobiście, tworząc organizację Gwardii Terytorialnej zadbałem o najmniejsze szczegóły. Każdy oddział jest zaplanowany od drużyny kilku żołnierzy do całych dywizji. Tworząc uzbrojenie przedstawiamy własne projekty, nie bierzemy nazw realnych, a ‚tworzymy’ nasze maszyny bojowe czy karabiny.

    Sama Gwardia Terytorialna jest już prawie na wykończeniu, musimy tylko skompletować pełne uzbrojenie, bo jak na razie brakuje nam artylerii czy też moździerzy. Ale myślę, że w najbliższym czasie w Nyheter fra Norde, będę mógł przybliżyć samą Gwardię, a w przyszłości Siły Lądowe, Powietrzne i Marynarkę Wojenną.
    Oczywiście nie będę prezentował dokładnej organizacji, bo to i dużo miejsca zajmuje, i nie jest to informacja, którą specjalnie będziemy rozpowszechniać 😉

  6. 6

    sokn said,

    Gdyby każdy artykuł wyczerpywał meritum sprawy, to gdzie byłaby służebna rola v-prasy? Gdzie jakakolwiek dyskusja? Prawd objawionych tu nie odkrywamy 😀 szczególnie, gdy na końcu jest pytanie.

  7. 7

    Hm, aż miło czytać, że w Dreamlandzie nie usuną tak łatwo sił lądowych, naprawdę ;-).

    Właśnie armia Nordii jest moim zdaniem bardzo ciekawie i nowatorsko prowadzona ;-). I szczerze – 35 000 żołnierzy to nie jest największa liczba, nie ma co się obawiać. Po prostu, są nieco inne kryteria. Porównując, np.: Austro-Węgry o ponad 2 razy większej powierzchni niż Polska i posiadające ponad 51 mln obywateli mogły utrzymywać 4-6 razy większą armię i o wiele większą flotę nie przeznaczając na to niebotycznych sum.

    Ale możemy też podziękować BRC za to, że w jakiś sposób rozpoczęto dyskusje o armii ;-).

  8. 8

    Einar B. Olavsen said,

    Cieszę się, że WCKM ma takie przychylne zdanie o naszej armii, tym bardziej że aktualnie niewiele można o niej powiedzieć, bo dopiero zaczęliśmy prace nad nią 🙂
    Ale jednak 35 tys. przy (załóżmy) 3-4 milionach wirtualnych obywateli to stosunkowo spora liczba 😀

  9. 9

    Mikrosławia stawia głównie na ciekawe alternatywy znanych wszystkich sprzętów bojowych np. budujemy okręty lewitujące zamiast samolotów itd. Armia to jedna z najważniejszych spraw dla Mikrosławian, z resztą prawie każdy u nas nosi mundur 🙂

  10. 10

    Tak, wiem, wiem, pamiętam. Wszyscy za wyjątkiem Karola 😀


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: