Humor numer 9

– Beninho, co ci się stało w głowę?!

– Kupiłem sobie nowy bumerang.

– ?????

– A stary wyrzuciłem…

——————————————-

Beninho wbiega na stację benzynowa w Lene i pyta pracownika:

– Są cytryny?

– Coś ty zgłupiał chłopcze, tu cytryny?

Na drugi dzień Beninho znowu pyta, czy są cytryny.

– Nie ma! – cedzi przez zęby pracownik stacji benzynowj.

Trzeciego dnia historia się powtórzyła i zdenerwowani pracownicy stacji wywiesili kartkę: Cytryn nie ma!

Czwartego dnia wbiega Beninho, czyta kartkę i mówi głośno:

– A jednak były!

—————————————–

Lene, lotnisko. Z samolotu wysiada nowy wandys, obwieszony złotem i pilnowany przez dwóch goryli. Na ramieniu niesie narty.

– Przepraszam, ale szanowny pan chyba się pomylił? – zwraca mu uwagę pracownik lotniska. – Tu jest gorące lato i nie ma śniegu!

Wandys tylko usmiecha się protekcjonalnie.

– Spakojna, spakojna, śnieg przyleci następnym samolotem.

————————————————

Znane małżeństwo morvańskie stoi na skraju przepaści w Górach Vety:

– Miły, a jak skoczę w przepaść, to mnie uratujesz?

– Kochana, a jak powiem „tak”, to skoczysz?

——————————————–

Metropolitańczyk u lekarza:

– Żona ma w intymnym miejscu dość duży pieprzyk, nie dałoby się go usunąć?

– No a ile lat jesteście po ślubie? Naprawdę przeszkadza to jeszcze panu?

– Mnie nie, ale koledzy się śmieją…

———————————————

Mocno pod dobrą gwiazdą mieszkaniec Moxpinburga zasnął na cmentarzu. Obudził się nocą i zobaczył, że obok pracuje grabarz. Postanowił go nastraszyć: naciągnął na głowę biała koszulę i zawył. Grabarz na to nie zareagował. Podchmielony moxpiburgczyk znowu: „U-u-u-u”. Grabarz nadal nie reaguje. Stroszącego to znudziło i zaczłą wychodzić z cmentarza. Przed bramą dogonił go grabarz i walnął łopatą w łeb:

– Jak chcesz się bawić, proszę bardzo, ale poza terytorium nie wychodź!

—————————————————-

Nauczyciela szkoły w Lene pyta:

– Beninho, czy ciebie ktoś na kolanach prosił, żebyś chodził do tej szkoły?

Zapytany uczeń odpowiada rezolutnie:

– Tata!

—————————————-

Młody sędzia dreamlandzki prowadzi pierwszą w życiu rozprawę. Oskarżonym jest mieszkaniec, który pędził bimber bez stosownych zezwoleń. Sędzia waha się, jaki wydać wyrok i dzwoni do swojego starszego, doświadczonego kolegi:

– Słuchaj Piotrze, mam tu gościa, który pędzi bimber bez zezwolenia. Jak myślisz, ile mu dać?

– Hmmm… 20 dreamów za litr i ani grosza więcej!

———————————————-

Dwa kompletnie głupie elfy zabłądziły w gnomim lesie. Jeden mówi:

– Strzel, może nas usłyszą!

Jego towarzysz nie namyślając się wiele, strzelił raz, dwa, trzy, cztery razy. Elfy nasłuchują… Nic.

– Strzelaj jeszcze – mówi ten pomysłowy.

– Nie mogę, strzały mi się skończyły!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: