Archive for Listopad, 2008

Zdumiewający wynik ankiety DOSS

Dreamlandzki Ośrodek Studiów Społecznych przeprowadził szokująca ankietę wśród mieszkańców Królestwa, której tematem były sojusze aktualne i perspektywiczne Dreamlandu. W prezentowanych poniżej wynikach ankiety zwraca uwagę rodzaj pytania „czy chcesz, chciałbyś?”, które jest wyborem tak lub nie, czyli czymś jednoznacznym i jasnym:

Zakończone ankiety:

Sojusz Królestwa. [kategoria:sprawy międzynarodoweo]
Czy chciałbyś, żeby formalnym Sojusznikiem Dreamlandu w miejsce Scholandii został Mandragorat Wandystanu?
Tak. : 9
Nie. : 3
Nie ma zdania. : 2
Oddano 14 głosów

Wpływ na wynik głosowania w ankiecie bez wątpienia miało nikłe zainteresowanie samą ankietą, ale i tak można mówić o pewnego rodzaju szoku obyczajowym, gdyż sojusz Dreamlandu i Scholandii ma wyjątkowo długą historię, a jak widać bieżące sytuacje spowodowały jego poważne nadwątlenie!

Reklamy

4 Komentarze »

Dlaczego v-obywatele odwracają się od swoich dzieł?

Mnóstwo zwyczajnie porzuconych i poniechanych projektów mieszkańców mikronacji musi budzić zadumę, gdyż w chwili ich tworzenia wydawały się takie wielkie i takie godne zapału. Mimo to na dziesięć otworzonych projektów, aż dziewięć upada. Spróbujmy rozważyć te zjawisko.

Pierwsza sprawa, nadmierny rozmach. Projekty v-światowe są projektowane niemal bez wyjątku na olbrzymią liczbę odbiorców, nieograniczone zasoby użytkowników i ogromne obszary ich działania! Decyduje o tym brak doświadczenia, gdyż ktoś znający realia nie powinien tworzyć czegoś nadmiernie wielkiego wbrew rozsądkowi, gdyż nie ma możliwości utrzymania struktury ponad stan. Przychodzi moment uświadomienia tego faktu i projekt… pada odrzucony.

Druga sprawa, słomiany zapał. Nie jest on jednak świadomym działaniem w pracy v-światowców, o nie! Tutaj działa pospolita pułapka psychologiczna, gdy wolna wola powoduje, że powstaje fascynująca wizja, do której daje się przekonać pewien krąg mieszkańców. Jak każda wizja, i ta wymaga usystematyzowania, wyjaśnienia charakteru i jak każda wizja, jest tylko ideą działania. Wraz z etapem praktycznej realizacji wizja się rozmywa i zaczyna tracić swoją ostrość z pierwszego zachwytu i przeważnie bywa porzucana na tym etapie.

Trzecia sprawa, dojrzewanie v-mieszkańców. Temat rzeka, bo ile mikronacji, tyle stylów dojrzewania ich mieszkańców. Jednak różnice w tej permanentnej edukacji są najlepszym ilustratorem zdolności ludzkich działań w wirtualu, bo czy można sobie wyobrazić żarliwego wyznawcę wandyzmu, jako dystyngowanego i chłodnego dyplomatę scholandzkiego? Różnice edukacyjne między Wandystanem, a Scholandia wydają się wykluczać taki scenariusz czyjegoś v-żywota, ale czy na pewno? Nie, na pewno nie, bo dojrzewanie ma swoje nieobliczalne drogi i przedstawiona powyżej sytuacja z gruntu obyczajowego ma prawo wydarzyć się szczególnie w wirtualu. I to jest też jeden z powodów porzucania swoich v-projektów, podobnie, jak i dwa pierwsze.

Podane przykłady nie wyczerpują tematu, gdyż jest jeszcze kilka powodów odwracania się od swoich dzieł ich twórców, ale żeby nie nudzić czytelnika, omówimy je w innej notatce lub w dyskusji w ramach komentarzy do tej notatki.

Comments (1) »

Poetyckie kręgi Dreamlandzkie

Oprócz jak zawsze znakomitej i zaskakującej galerii Fiszera w Królestwie Dreamlandu objawiają się inne talenty, choćby jak Michał Gabor, liryk i filozof piszący głębokie w swej treści i przesłaniu utwory poetyckie. Dzisiaj Webpress ma przyjemność zaprezentować dwa z nich pokazane na LD Dreamlandu o tytułach „Cudownie” i „Człowiek”:

Cudownie

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota,
choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. – Albert Einstein

Jest cudownie!
Kowalski otworzył oczy.
Jest cudownie!
Jest na wakacjach.
Jest cudownie!
Idzie na plażę.
Jest cudownie!
Będzie się opalać.
Jest cudownie!
To nic, że będzie przez to chory.
To nic, że ludzie starsi mdleją upale.
To nic, że w Afryce nie ma wody.
To nic, że świat dąży do samozagłady.
Po nas choćby potop!
Jest cudownie!

Człowiek

„Człowiek jest jak trzcina – najsłabsza rzecz w naturze, ale to
trzcina myśląca.” – Błażej Pascal

Człowiek
Wielki Pan Świata
Potrafi żyć wszędzie
Jest wytrzymały
Potrafi żyć w próżni w kosmosie
Potrafi żyć pod ciśnieniem w głębinie oceanu
Potrafi sterować masami
Potrafi sterować szybkością reakcji
Jednak kiedy natura atakuje gołego człowieka
Kiedy pancerz się rozpada
Ginie człowiek
Silny-słaby człowiek
Duży-mały człowiek
Zawsze w środku jest ten sam; kiepski człowiek


matma6
Michał Gabor

Nie dajmy zwieść się powierzchowności tych utworów, gdyż tak naprawdę nie kpinę one zawierają, tylko ukrytą starannie troskę o bezmyślne niszczenie przez człowieka wszystkiego w koło!

Leave a comment »

System partyjny w Nowalu

Z kart historii Królestwa Nowal – część 10

Demokratyczny v-kraj z królem jako monarchą i parlamentem, jako ciałem ustawodawczym i rządem sprawującym faktyczną władzę nie mógł obyć się bez działalności politycznej.

Już 25 lipca 2006 roku, czyli kilkanaście dni po ukonstytuowaniu Królestwa, założona została pierwsza partia polityczna o nazwie Nowalska Partia Postępu, ugrupowanie polityczne o orientacji socjalnej, z natury rzeczy szufladkowane jako partia lewicy. Szefem tej partii został Vyatscheslav Yevseeyev, późniejszy premier Rządu Królestwa oraz długotrwały MSZ Nowalu. Pod Jego przewodnictwem partia zmieniła tez nazwę na Partię Postępu i Socjalistów (14 września 2007 roku), co miało oddać precyzyjnie charakter tej lewicowej formacji politycznej. Partia jest wciąż aktywna na arenie nowalskiej, aczkolwiek działania polityczne po podziale na staty są niemal  niezauważalne. Wśród członków partii oprócz przewodniczącego należy wymienić Orzecha, Nachrowa, Pottera przed przejściem do NPN, Vlada Onorowowa, Samira i na krótki czas kolejnego byłego premiera Rządu Nowalskiego, Krisa późniejszego szefa NPN. W pewnym sensie powstanie statów i Metropolitańskiej Republiki Ludowej jest dziełem tego ugrupowania politycznego, które nie obawiało się eksperymentowania ustrojem v-państwowym.

18 sierpnia 2006 roku założona została partia o nazwie Nowalska Partia Narodowa, której członkami byli Kris Chest i Karol Keane, jako założyciele, a ponadto Potter i Emotikon oraz mieszkaniec Nemo. Ugrupowanie rojalistyczne i prawicowe prowadzące politykę wielkiego Nowalu, która miała dołączyć królestwo do grona średnich mikronacji i powiązać je mocnymi więzami z którymś z największych v-państw. Ugrupowanie najmocniej wspierające wstąpienie do Wspólnoty Korony Ebruzów i mocną władzę centralną, którą naturalnie w monarchii dzierżył król. Przewodniczący partii Kris przez bardzo długi czas sprawował urząd premiera, prowadząc Nowal w trudnym okresie opadnięcia euforii po założeniu mikronacji.

3 września 2006 roku Tomutek postanowił założyć kolejne ugrupowanie polityczne o nazwie Partia Republikańska Królestwa Nowal (pierwsza oficjalna nazwa Nowalska Partia Republikańska). W nazwie partii widać jej cel, uczynienie z Nowalu republiki (pierwotnie miała to być Nowalska Partia Demokratyczna). Wśród jej członków należy wymienić oprócz Tomutka też Beninho, Emotikona przed decyzją wejścia do NPN i panią Koneko. Niestety, członkostwo w partii zadeklarowały osoby o słabej aktywności i ugrupowanie upadło 11 lutego 2007 roku.

Wreszcie ugrupowanie ambitnego gracza i biznesmena nowalskiego, Nachrowa Cypulskiego o nazwie Nowalska Partia Odrodzenia Narodowego działająca od 11 lutego 2007 roku. Typowe przedsięwzięcie na potrzeby chwili, partia utworzona dla objęcia rządów w królestwie, wśród jej członków oprócz założyciela można wskazać Jędrzeja Maxa i Aleksieja Kordaczovego. Rok po założeniu partii ugrupowanie upadło z powodu klęski wyborczej, gdy okazało się, że działający skutecznie aktualny premier Kris potrafił zdobyć większość w Parlamencie, co upokorzyło założyciela Odrodzeniowców i pokazało, że zdolności biznesowe niekoniecznie muszą chodzić w parze z umiejętnościami gry politycznej. Koniec działania tej partii to 9 luty 2008 roku.

Aktualna sytuacja Nowalu nie sprzyja zbytnio aktywności politycznej, ale praktycznie rzecz biorąc członkowie czynnych partii wciąż jednak coś dla państwa robią, a system polityczny jest niejako w uśpieniu po zawieszeniu formalnej struktury królestwa.

3 Komentarze »

Humor nr 7

Sonda na ulicy moxpinburgskiej:

– Jakie ma pana wady?

– Lubię sobie wypić…

– A zalety?

– Mogę wypić dużo…

————————————————-

Małżeństwo z niedużej wsi nowalskiej wygrało wycieczkę do Dreampolis. All inclusive itd., itp. Po powrocie wszyscy sąsiedzi zebrali się, aby wysłuchać wrażeń. Wycieczkowicze opowiadają jedne przez drugie:

– Słuchajcie, w samolocie biznes class, szampan, kawior biały, kawior czarny, co tylko dusza zapragnie…

– Na miejscu limuzyna z kierowcą do dyspozycji 24 godziny na dobę…

– A hotel jaki! Pięć gwiazdek… Apartament, wyro prawie jak lotnisko…

– A żarcia ile! I co tylko dusza zapragnie…

– A łazienki to takiej nigdy nie widzieliśmy! Wanny, prysznice, jacuzzi! Aż nie mogliśmy się soboty doczekać, żeby się wykąpać…

——————————————————

W NTV leci program dla dorosłych (erotyka + striptiz). Mama z małym synkiem siedzi przed telewizorem i widzi, że jakaś kobieta zaczyna się rozbierać. Chcąc uchronić synka przed takim widokiem, mówi:

– Idź już spać synku, jest późno, ta pani też się już rozbiera!

——————————————————–

Metropolitanin wraca wcześniej do domu, otwiera lodówkę i widzi w niej gołego faceta.

– A więc to prawda, co o Tobie mówią – zwraca się z wyrzutem do żony – że pod moją nieobecność przyjmujesz u siebie mężczyzn.

– Ale przecież widzisz, jak chłodno go przyjęłam!

——————————————————–

Rodzice pytają pierwszoklasistę ze szkoły w Lene:

– Beninho, podoba ci się pani nauczycielka?

– Bardzo!… Tylko ta różnica wieku!

——————————————————–

Mama pyta małego Beninho:

– Kto jest twoim najlepszym kolegą w klasie?

– Cyp.

– Przecież to największy łobuz w całej szkole!

– Tak, mamusiu, ale gdyby nie Cyp, to ja byłbym najgorszy!

——————————————————-

– Ile doba ma godzin? – pyta leński nauczyciel.

– Dwadzieścia pięć – wyrywa się Beninho.

– Skąd ci to przyszło do głowy?

– Przecież sam pan mówił, że od jutra dzień będzie o godzinę dłuższy!

——————————————————-

Ludwiś zabija zawsze pod koniec tygodnia piętnastu białych ludzi, aby udowodnić, że nie jest rasistą ani antysemitą!

——————————————————-

W Vetonii potrafią skakać na bungee bez liny, a jajecznicę robią z mąki i pomidorów! Program „60 sekund” z NTV potrafią obejrzeć w 20 sekund! Każdy mieszkaniec ma 32 zęby, w dolnej szczęce też!

3 Komentarze »

Rola modlitwy w v-świecie

W związku z wypowiedzią komentarzem do pewnego tematu, który to komentarz przytaczam poniżej, prześledzimy na kilku przykładach zasadność modlitwy za sprawy wirtuala. Jako punkt wyjścia weźmiemy wypowiedź Mel:

Ksiądz: “nie można modlić się za coś sztucznego, a tym czymś jest na pewno ten typ społeczności wirtualnej jaki prezentuje mikronacja (podstawową atrakcją jest możliwość odgrywania rożnych ról – polityka, dziennikarza, władcy, artysty etc). Jest więc niedobrze, kiedy ktoś modli się za taki twór i twierdzi, że z punktu widzenia wiary jest to w porządku, bo nie jest. Modlitwa ma mieć szczególny charakter, więc trzeba dobrze dobierać intencje i osobę lub grupę osób za którą się modli. I jeśli ktoś nie dostrzega >>zgrzytu<< w takim działaniu to sam potrzebuje odpowiedzialnego przewodnika duchowego.” Ja się podpisuję, bo to jest dowód na to, że do religii trzeba mieć przede wszystkim zdrowe podejście ;) I z mojej strony koniec tematu – brak czasu.

Oczywiście Mel nie podaje, jaki to jest ksiądz, bo chętnie bym sobie z wielebnym porozmawiał, gdyż w portalu chrześcijańskim, w zasobach mamy taką modlitwę Internauty:

Wszechmocny i wieczny Boże,
Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,
szczególnie w Boskiej Osobie Twego Jednorodzonego Syna,
Pana naszego Jezusa Chrystusa,
pomóż nam, błagamy Ciebie,
przez wstawiennictwo św. Izydora, biskupa i doktora,
abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie
i traktowali z miłością i cierpliwością
wszystkie te osoby, które spotkamy
przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Święty Izydorze, módl się za nami!

J.T. Zuhlsdorf
Oczywiście podaję źródło w tym linku. Szczególną uwagę zwracam na końcową prośbę o traktowanie napotkanych w Internecie. Ale nie to jest przedmiotem tej notatki prasowej, tylko rola modlitwy w wirtualu i właśnie ta prosta Modlitwa Internauty z portalu adonai.pl wyjaśnia to w sposób bardzo elegancki

Wszechmocny i wieczny Boże,
Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,

oraz dodaje

abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie

Te dwa fragmenty modlitewne pokazują, że wędrówka po Internecie nie ma prawa odbywać się bez Boga, gdyż człowiek stworzony na obraz boży ma obowiązek szukania tego co „dobre, prawdziwe i piękne”, a swoje oczy i ręce ma kierować ku temu, co bogobojne w każdych warunkach wędrówki życiowej, także tej internetowej. A wirtualna nacja nie jest mniej Internetowa i mniej sztuczna niż cały Internet i jest formą życia, współistnieniem, budowaniem wspólnoty, społeczeństwa. Klasycznym przykładem są parafie wirtualne, czy Ummy państw wirtualnych, czy zbory świętych państw wirtualnych, twory aczkolwiek nie mające oparcia realnego i „sztuczne”, jak to określa słowo niewymienionego z imienia Wielebnego z komentarza Mel, to jednak stawiające na drodze uczestniczących w tej symulacji życia zwanej mikronacjami inne osoby które mamy „traktować z miłością i cierpliwością” i z którymi tworzymy wspólnotę, czy chcemy to widzieć, czy też nie. I teraz można zadać pytanie Wielebnemu, gdzie jest owe zdrowe podejście do drugiego człowieka, gdy nie ma daru modlitwy, daru wiary choćby w X Przykazań? Jak najbardziej realna modlitwa jest możliwa w każdej wspólnocie, nie ma biblijnego uzasadnienia odrzucania niektórych wspólnot od modlitwy, która jest rozmową z Bogiem, tylko z powodu klasyfikacji, którą też ktoś sobie wymyślił. Więcej, to sam Jezus powiada do swoich przyjaciół; „tam gdzie zgromadzi się dwóch w imię moje, tam i ja będę” opierając się na Bożym zadaniu, które spełniał na ziemi, a teraz kontynuuje w niebie, bo do czasu Jego drugiego przyjścia misja Syna Bożego trwa nadal. Dlatego wirtualna społeczność może oddawać cześć Bogu, a jednym z elementów oddawania tej czci jest wspólnota, drugim modlitwa, trzecim przykład i wiele innych, których nie wymieniam.

Jeżeli Wielebny nie sprawdził czym są mikronacje i opierając się na czyjejś wykładni, że ma do czynienia ze sztucznym rzekomo tworem, to powinien zjawić się w którymś z państw wirtualnych i po zapoznaniu się z tą „sztucznością” wydawać osądy. Zaś osoba, która go okłamała, że ma do czynienia ze sztuczną społecznością (chociaż jako duchowny powinien dobrze wiedzieć, ze nie ma czegoś takiego na ziemi) powinna pomyśleć o kamieniu młyńskim u szyi zgodnie z biblijną przestrogą o zgorszeniach. To nie żaden żart, gdyż kategoria podstawowej atrakcji w wypowiedzi cytowanej od duchownego, jest oczywistym kłamstwem. Atrakcją v-życia jest trwanie w społeczności danego v-państwa, a gdzie jest społeczność, jest i wspólnota, a ta… o tym było powyżej. Role zaś v-polityka, v-redaktora, v-malarza, v-informatyka etc. są pochodną trwania w społeczności, a odmawianie jej prawa do modlitwy jest zwykłym szalbierstwem, bo każdy człowiek, istota żyjąca ma prawo się modlić i nikomu nie dano prawa do zakazania modlitwy (biblijny przekaz o Danielu, który trafił do jaskini z lwami za to, że się modlił kłania się tutaj każdemu).

Oczywiście rozumiem znaczenie wypowiedzi „do religii trzeba mieć zdrowe (właściwe) podejście”, bo jest niezwykle bolesnym dla kogoś odprawiającego tylko uciążliwe obowiązki religijne stać się osobą żyjącą modlitwą. Trzeba niestety zacząć w tym przypadku od podstaw, czyli poznać co to jest modlitwa, jaka jest jej rola w życiu człowieka wierzącego, zrozumieć co to jest praktyka modlitwy, a nie praktykowanie tzw. osobiste i wiele innych kwestii, na które odpowiedzi trzeba sobie udzielić. Wczasach wszechwładnego konformizmu nie ma czasu na… a to już na inną notatkę.

10 Komentarzy »

Po koronacji JKM PAS – luźna refleksja

Zanim postanowiłem cokolwiek napisać, musiałem bić się z myślami. Oczywiście na Koronacji w Scholandii byłem, bo w końcu nawet osoba bez grata (tak mi ktoś powiedział po kilku notatkach na tematy związane z tym v-krajem) może spróbować wejść na tak wielką uroczystość, jak ta. Nie wyrzucono mnie, tylko łącze zerwało i potem już nie dało się powrócić, czyli o braku grata to było tylko domniemanie ;-))

Nie mam zapisu czata koronacyjnego, więc będę snuł refleksje oparte na mojej ułomnej pamięci i tak Ulryk Dariusz Scholandzki zabił mi pierwszy ćwieka, określając swojego następcę jako człowieka młodego i… zdolnego do wyrzeczeń. Przyznam, że zagrała we mnie krew, ciszona starannie, menedżerska i zadałem sobie pytanie, po kiego kielicha królowi zdolność do wyrzeczeń?! Podstawowym punktem działania we wszelkim zarządzaniu jest organizacja pracy tak, aby pracował zespół i w miarę równo był obciążony, a menedżerzy wiedzieli, czego mają pilnować (przepraszam za tego typu porównanie realowe, ale królestwo nietrudno skojarzyć ze sprawnym zespołem menedżerskim). Niestety, wydarzenia biegły szybko naprzód i nie miałem czasu udzielić sobie odpowiedzi na te pytanie.

Drugi, bardzo refleksyjny i zastanawiający punkt, to była mowa tronowa nowego władcy. Ciekawe, że odniósł się On do aktualnej sytuacji podsumowując ponad roczne rządy poprzednika.

Tematycznie;

– sprawy zagraniczne, na plus bez wątpienia poziom stosunków i serdeczności z Sarmacją, kryzys Sojuszu to ewidentny minus w spadku po poprzedniku. Zdaje się, że Piotr Abogard nawiązał do trzeciego, mało widocznego ostatnio Sojusznika, czyli Natanii,

– sprawy wewnętrzne, nadzieja na dobrą współpracę z potężnymi w królestwie służbami informatycznymi i podsumowanie okresu działania poprzednika, które można ując lapidarnym „niewiele zrobiono w ciągu ostatniego panowania” w stosunkach wewnętrznych. Promocja na katastrofalnym poziomie i brak „rąk” do v-pracy oraz brak świeżego oddechu w królestwie, to zdaniem Króla problemy na załatwienie od zaraz,

– podziękowanie dla v-krewnych i przyjaciół to jakby klamra spinająca całe wystąpienie.

Zaraz po mowie tronowej Izba Poselska Parlament przegłosowała wotum zaufania dla nowego rządu królewskiego, co oznacza, że ekipa premiera Lisa ma aprobatę nowego władcy.

W podsumowaniu to co było powodem bitwy myślowej, otóż w sumie Piotr Abogard ostro skrytykował stan spraw v-państwowych po swoim poprzedniku i ma świadomość, że jest królem na czas kryzysu, bynajmniej w początkowej fazie panowania. I od razu pojawiła się refleksja, czy słusznie postąpił Ulryk Dariusz, przekazując koronę? Wydaje się, że tak, bo pozostawiona kwestia ewentualnego wyboru Następcy w rękach Zgromadzenia Narodowego na ten moment historyczny i aktualny mogła się okazać fatalna dla integralności Scholandii.

3 Komentarze »