Rola modlitwy w v-świecie

W związku z wypowiedzią komentarzem do pewnego tematu, który to komentarz przytaczam poniżej, prześledzimy na kilku przykładach zasadność modlitwy za sprawy wirtuala. Jako punkt wyjścia weźmiemy wypowiedź Mel:

Ksiądz: “nie można modlić się za coś sztucznego, a tym czymś jest na pewno ten typ społeczności wirtualnej jaki prezentuje mikronacja (podstawową atrakcją jest możliwość odgrywania rożnych ról – polityka, dziennikarza, władcy, artysty etc). Jest więc niedobrze, kiedy ktoś modli się za taki twór i twierdzi, że z punktu widzenia wiary jest to w porządku, bo nie jest. Modlitwa ma mieć szczególny charakter, więc trzeba dobrze dobierać intencje i osobę lub grupę osób za którą się modli. I jeśli ktoś nie dostrzega >>zgrzytu<< w takim działaniu to sam potrzebuje odpowiedzialnego przewodnika duchowego.” Ja się podpisuję, bo to jest dowód na to, że do religii trzeba mieć przede wszystkim zdrowe podejście ;) I z mojej strony koniec tematu – brak czasu.

Oczywiście Mel nie podaje, jaki to jest ksiądz, bo chętnie bym sobie z wielebnym porozmawiał, gdyż w portalu chrześcijańskim, w zasobach mamy taką modlitwę Internauty:

Wszechmocny i wieczny Boże,
Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,
szczególnie w Boskiej Osobie Twego Jednorodzonego Syna,
Pana naszego Jezusa Chrystusa,
pomóż nam, błagamy Ciebie,
przez wstawiennictwo św. Izydora, biskupa i doktora,
abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie
i traktowali z miłością i cierpliwością
wszystkie te osoby, które spotkamy
przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Święty Izydorze, módl się za nami!

J.T. Zuhlsdorf
Oczywiście podaję źródło w tym linku. Szczególną uwagę zwracam na końcową prośbę o traktowanie napotkanych w Internecie. Ale nie to jest przedmiotem tej notatki prasowej, tylko rola modlitwy w wirtualu i właśnie ta prosta Modlitwa Internauty z portalu adonai.pl wyjaśnia to w sposób bardzo elegancki

Wszechmocny i wieczny Boże,
Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,

oraz dodaje

abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie

Te dwa fragmenty modlitewne pokazują, że wędrówka po Internecie nie ma prawa odbywać się bez Boga, gdyż człowiek stworzony na obraz boży ma obowiązek szukania tego co „dobre, prawdziwe i piękne”, a swoje oczy i ręce ma kierować ku temu, co bogobojne w każdych warunkach wędrówki życiowej, także tej internetowej. A wirtualna nacja nie jest mniej Internetowa i mniej sztuczna niż cały Internet i jest formą życia, współistnieniem, budowaniem wspólnoty, społeczeństwa. Klasycznym przykładem są parafie wirtualne, czy Ummy państw wirtualnych, czy zbory świętych państw wirtualnych, twory aczkolwiek nie mające oparcia realnego i „sztuczne”, jak to określa słowo niewymienionego z imienia Wielebnego z komentarza Mel, to jednak stawiające na drodze uczestniczących w tej symulacji życia zwanej mikronacjami inne osoby które mamy „traktować z miłością i cierpliwością” i z którymi tworzymy wspólnotę, czy chcemy to widzieć, czy też nie. I teraz można zadać pytanie Wielebnemu, gdzie jest owe zdrowe podejście do drugiego człowieka, gdy nie ma daru modlitwy, daru wiary choćby w X Przykazań? Jak najbardziej realna modlitwa jest możliwa w każdej wspólnocie, nie ma biblijnego uzasadnienia odrzucania niektórych wspólnot od modlitwy, która jest rozmową z Bogiem, tylko z powodu klasyfikacji, którą też ktoś sobie wymyślił. Więcej, to sam Jezus powiada do swoich przyjaciół; „tam gdzie zgromadzi się dwóch w imię moje, tam i ja będę” opierając się na Bożym zadaniu, które spełniał na ziemi, a teraz kontynuuje w niebie, bo do czasu Jego drugiego przyjścia misja Syna Bożego trwa nadal. Dlatego wirtualna społeczność może oddawać cześć Bogu, a jednym z elementów oddawania tej czci jest wspólnota, drugim modlitwa, trzecim przykład i wiele innych, których nie wymieniam.

Jeżeli Wielebny nie sprawdził czym są mikronacje i opierając się na czyjejś wykładni, że ma do czynienia ze sztucznym rzekomo tworem, to powinien zjawić się w którymś z państw wirtualnych i po zapoznaniu się z tą „sztucznością” wydawać osądy. Zaś osoba, która go okłamała, że ma do czynienia ze sztuczną społecznością (chociaż jako duchowny powinien dobrze wiedzieć, ze nie ma czegoś takiego na ziemi) powinna pomyśleć o kamieniu młyńskim u szyi zgodnie z biblijną przestrogą o zgorszeniach. To nie żaden żart, gdyż kategoria podstawowej atrakcji w wypowiedzi cytowanej od duchownego, jest oczywistym kłamstwem. Atrakcją v-życia jest trwanie w społeczności danego v-państwa, a gdzie jest społeczność, jest i wspólnota, a ta… o tym było powyżej. Role zaś v-polityka, v-redaktora, v-malarza, v-informatyka etc. są pochodną trwania w społeczności, a odmawianie jej prawa do modlitwy jest zwykłym szalbierstwem, bo każdy człowiek, istota żyjąca ma prawo się modlić i nikomu nie dano prawa do zakazania modlitwy (biblijny przekaz o Danielu, który trafił do jaskini z lwami za to, że się modlił kłania się tutaj każdemu).

Oczywiście rozumiem znaczenie wypowiedzi „do religii trzeba mieć zdrowe (właściwe) podejście”, bo jest niezwykle bolesnym dla kogoś odprawiającego tylko uciążliwe obowiązki religijne stać się osobą żyjącą modlitwą. Trzeba niestety zacząć w tym przypadku od podstaw, czyli poznać co to jest modlitwa, jaka jest jej rola w życiu człowieka wierzącego, zrozumieć co to jest praktyka modlitwy, a nie praktykowanie tzw. osobiste i wiele innych kwestii, na które odpowiedzi trzeba sobie udzielić. Wczasach wszechwładnego konformizmu nie ma czasu na… a to już na inną notatkę.

Reklamy

komentarzy 10 so far »

  1. 1

    Mardred said,

    Zgadzam się, za v-świat można się modlić, tylko jakoś nie widzę potrzeby, by pisać litanie, czy też (o zgrozo!) odprawiać v-eucharystię.
    Oczywiście jesteśmy społecznością i to społecznością bardzo wykształconą (tak mi się zdaje), gdzie każdy ma swoje własne wykształcone poglądy i cele. Mamy socjalistów, liberałów, konserwatystów, monarchistów, nacjonalistów. To świetne pole do dyskusji na tematy religijne, co moim zdaniem też swego rodzaju modlitwą jest, nawet jeśli rozmawiamy z ateistą.
    Tylko czy nie powinniśmy litanii, eucharystii itd. zostawić na real? Czy nie możemy się wspólnie pomodlić na jakimś zjeździe, czy pójść wspólnie na mszę. Ba! Może nawet znaleźć kapelana mikronacyjnego!
    Tu sie przyznam, że sam napisałem modlitwę, właściwie o nic, bo o błogosławienstwo nieistniejącego miecza (była to część literatury, że tak to określę). Myślę, że ta litania również była miła Bogu, bo przecież autor wyraził w niej miłość do Boga. Tylko czy ona była potrzebna? Raczej nie powinniśmy modlić sie nią na czacie – tak mi się zdaje. Może ktoś, kto nie potrafi sam rozmawiać z Bogiem powinien jej użyć w swojej domowej modlitwie.
    No i o co właściwie się modlimy. O pomyślność dla mikronacji. Czy jest ona konieczna? Czy prowadzi do zbawienia? Czy upadek mikronacji spowoduje coś niemiłego Bogu? On tylko odbierze nam rozrywkę. Zwykłą ludzką rozrywkę.
    Mam propozycję, pomódlmy się nie tyle za mikronacje, a być może za nawrócenie Wandejczyków(tu spadną na mnie gromy), mądrosć dla v-kaznodziejów, o duszę zmarłego Filipa Reinaldiego(Bog będzie wiedział o kim mowa). Pomódlmy się, ale po cichu, u siebie. Może z niedaleko mieszkającym Sarmatą, ale realnie, nie na czacie, nie na forum, nie na LD.

  2. 2

    sokn said,

    Owszem prywatna modlitwa jest niezwykle ważnym elementem duchowości człowieka. Jednak zakładając wspólnotę nie można uniknąć modlitwy publicznej, to chyba oczywiste.
    A czy Bogu będzie niemiłe, gdy upadnie jakieś v-państwo? A jak przestaniemy korzystać z Internetu, który dla niemałej liczby ludzi jest jedyną rozrywką już, to Bogu będzie obojętne? No bardzo wątpię, bo by tego nie stwarzał.

  3. 3

    Mardred said,

    Internetu Bóg nie stworzył, a człowieka. Moim zdaniem Bóg stworzył tylko to co jest naturalne.
    Ale czy z powodu braku internetu bedziesz cierpiał? Nie, to tylko element twojego życia, właściwie niewiele znaczący. W przytoczonej przez Ciebie modlitwie mowa jest o prowadzeniu po Internecie. Tak by wchodzić na strony zbożne, nie bezbożne. Omijać porn.com. (Ba, nawet mi przy spowiedzi kapłan podał kiedyś adres do katolickiego portalu 🙂 ). Czy modlitwa przez pisanie na czacie „Módl się za nami” jest tym czego potrzebujemy? Szczerze wątpię.

  4. 4

    Mardred said,

    Jeszcze chcę zapytać, czemu artykuł jest w kategorii Humor?

  5. 5

    sokn said,

    Bo tylko z poczuciem humoru można dyskutować na ten temat 😉 Nie da się do kwestii v-wiary podejść ze śmiertelną powaga, bo nawet realna wiara jest czymś dla ludzi radosnych.

  6. 6

    Mardred said,

    Zgadzam się, zgadzam, żadne Memento Mori tylko zabawa po Bożemu jednak kategorie bym zmienił 🙂

  7. 7

    sokn said,

    Nowe formy modlitwy zawsze spotykały się z nieufnością, tego nie da się zaprzeczyć. Ja proponuję inne spojrzenie na zagadnienie, czy modlitwa Sługo Boży Janie Pawle Drugi módl się za nami! może mam w czymkolwiek zaszkodzić? Czy Jego modlitwa za nas może nam przeszkadzać?

  8. 8

    Mardred said,

    Na pewno nie.

  9. 9

    Fisher said,

    Modlitwa do JPII jest niezgodna z naukami KK.

  10. 10

    sokn said,

    Śmiem wątpić w tą opinię wraz z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, metropolitą krakowskim, który publicznie mówi o tym, że korzysta ze wstawiennictwa JP2 w swojej modlitwie codziennej 😉 Dlatego wybacz, ale KK praktycznie już uznał JP2 za zdolnego do zadań przypisanych świętym ołtarzowym KK 🙂


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: