Archiwum dla Uncategorized

Podsumowanie roku 2oo8 według czytelników Webpressu

Czytelnicy wchodząc na konkretne pozycje notatek prasowych niejako głosowali na tematy które ich bardzo interesowały, no więc zaczynamy od końca, czyli news numer osiem. Zainteresowanie wśród wirtualowców wzbudziła teza redaktora o winnych kryzysu v-światowego, gdzie jest wskazanie na kraje klubu Wielkiej Trójki, które przez lata nie dopuszczały nawet myśli do siebie, że ktoś może znaleźć się na równej stopie z nimi. Dziś wiadomo już, że ten elitarny klub nazwać możemy Wielką Piątką co najmniej.

Miejsce siódme na liście najchętniej czytanych notatek Wepressu to informacje, opis Vicekrólestwa Vetonii, czyli państwa wirtualnego, które przechodziło różne koleje losu, aby ostatecznie po odkryciu swoich niewątpliwych korzeni w kulturze Istów, zdecydowało połączyć swoje wysiłki i v-byt z macierzystym Nowalem.

Pozycja szósta wśród newsów, to temat z pytaniem w tytule, czy v-chrześcijaństwo to religia prześladowana podobnie jak w realu. Sprawa ma szerszy kontekst ogólny w dobie pogromów chrześcijan w Indiach przy zdumiewającej obojętności postępowego świata. Ale w wirtualu wymiar tego aktu ma inne znaczenie, coś bardziej współczesnego, czyli domaganie się odrzucenia wszelkiego głoszenia wiary związanej z misją Chrystusa, gdyż może to mieć li wyłącznie wymiar prywatny (oczywiście dotyczy to wyłącznie v-chrześcijan).

Piąty poczytny news dotyczy tego właśnie świadectwa i jest modlitwą chrześcijańską, litanią za wirtual do świętych zorganizowana przez Wirtualną Pariafię Nowalską pod wezwaniem Rafała, archanioła Bożego.

Tematy v-religii rozdziela notatka z miejsca czwartego o niezbyt wytwornym trzaśnięciu drzwiami na koniec v-panowania przez Dariusza Ulryka Scholandzkiego na liście dyskusyjnej Dreamlandu po jego tajemniczej rejteradzie z v-tronu scholandzkiego. Te poczynania byłego władcy Scholandczyków przez swoją irracjonalność powodują, że całe Jego panowanie i czyny stanęły w tajemniczym, a do tego krzywym świetle niejednoznacznej oceny.

Medalowe miejsce trzy zajmuje refleksja na temat roli modlitwy w wirtualu, czyli okazuje się, że v-mieszkańcy są głęboko zainteresowani sprawami wiary niezależnie od nacisków mających na celu zepchnięcie wszelkiego upubliczniania takiej postawy życiowej do podziemia niemal, do katakumb najlepiej, jak to już było w historii realnej praktyki religijnej.

Numer dwa to powiązany w jakimś stopniu z czwartą pozycją na liście interesujących newsów opis wywiadu redaktora Piotra Mikołaja Kozaneckiego z królem Scholandii. Postawiony w ostrym świetle wywiad pokazał wymiar wzajemnych stosunków dwóch wielkich v-krajów, co wywołało wielkie zaskoczenie czytelników, którzy sprawdzali zasadność tez Webpressu także na jego łamach.

Nieoczekiwanym liderem wśród newsów została notatka o cenzurze w wirtualu, gdy Webpress wyciągnął efekt swoich dość długich badań nad pracą jednej z ciekawszych form życia wirtualnego, forum mikronacyjnego. Jest to o tyle nieoczekiwane, że w sumie dotyczy niezbyt popularnej wśród “starych” v-światowców formy v-życia. Jednak okazuje się, że paradoksem polskiej wirtualności i mikronacyjności jest skostnienie jej w krajach Wielkiej Piątki, przez co jej relatywnie mniejsza atrakcyjność oraz wielki rozkwit v-państwowości małej, ulotnej i niestałej, jako alternatywy dla fasadowości tych pierwszych. To raczej wieści permanentny kryzys nadmiernie okazałych mikronacji i ich wyludnienie w pewnej perspektywie czasowej, co całkowicie odmieni oblicze Oceanu Wirtualnego. Popularność newsa pokazuje głęboki sprzeciw wobec wprowadzania fasadowości obrzędów rodem w tych v-krajów do życia małych form mikronacyjnych.

Skomentuj »

Dlaczego v-obywatele odwracają się od swoich dzieł?

Mnóstwo zwyczajnie porzuconych i poniechanych projektów mieszkańców mikronacji musi budzić zadumę, gdyż w chwili ich tworzenia wydawały się takie wielkie i takie godne zapału. Mimo to na dziesięć otworzonych projektów, aż dziewięć upada. Spróbujmy rozważyć te zjawisko.

Pierwsza sprawa, nadmierny rozmach. Projekty v-światowe są projektowane niemal bez wyjątku na olbrzymią liczbę odbiorców, nieograniczone zasoby użytkowników i ogromne obszary ich działania! Decyduje o tym brak doświadczenia, gdyż ktoś znający realia nie powinien tworzyć czegoś nadmiernie wielkiego wbrew rozsądkowi, gdyż nie ma możliwości utrzymania struktury ponad stan. Przychodzi moment uświadomienia tego faktu i projekt… pada odrzucony.

Druga sprawa, słomiany zapał. Nie jest on jednak świadomym działaniem w pracy v-światowców, o nie! Tutaj działa pospolita pułapka psychologiczna, gdy wolna wola powoduje, że powstaje fascynująca wizja, do której daje się przekonać pewien krąg mieszkańców. Jak każda wizja, i ta wymaga usystematyzowania, wyjaśnienia charakteru i jak każda wizja, jest tylko ideą działania. Wraz z etapem praktycznej realizacji wizja się rozmywa i zaczyna tracić swoją ostrość z pierwszego zachwytu i przeważnie bywa porzucana na tym etapie.

Trzecia sprawa, dojrzewanie v-mieszkańców. Temat rzeka, bo ile mikronacji, tyle stylów dojrzewania ich mieszkańców. Jednak różnice w tej permanentnej edukacji są najlepszym ilustratorem zdolności ludzkich działań w wirtualu, bo czy można sobie wyobrazić żarliwego wyznawcę wandyzmu, jako dystyngowanego i chłodnego dyplomatę scholandzkiego? Różnice edukacyjne między Wandystanem, a Scholandia wydają się wykluczać taki scenariusz czyjegoś v-żywota, ale czy na pewno? Nie, na pewno nie, bo dojrzewanie ma swoje nieobliczalne drogi i przedstawiona powyżej sytuacja z gruntu obyczajowego ma prawo wydarzyć się szczególnie w wirtualu. I to jest też jeden z powodów porzucania swoich v-projektów, podobnie, jak i dwa pierwsze.

Podane przykłady nie wyczerpują tematu, gdyż jest jeszcze kilka powodów odwracania się od swoich dzieł ich twórców, ale żeby nie nudzić czytelnika, omówimy je w innej notatce lub w dyskusji w ramach komentarzy do tej notatki.

Komentarze: (1) »

Rola modlitwy w v-świecie

W związku z wypowiedzią komentarzem do pewnego tematu, który to komentarz przytaczam poniżej, prześledzimy na kilku przykładach zasadność modlitwy za sprawy wirtuala. Jako punkt wyjścia weźmiemy wypowiedź Mel:

Ksiądz: “nie można modlić się za coś sztucznego, a tym czymś jest na pewno ten typ społeczności wirtualnej jaki prezentuje mikronacja (podstawową atrakcją jest możliwość odgrywania rożnych ról – polityka, dziennikarza, władcy, artysty etc). Jest więc niedobrze, kiedy ktoś modli się za taki twór i twierdzi, że z punktu widzenia wiary jest to w porządku, bo nie jest. Modlitwa ma mieć szczególny charakter, więc trzeba dobrze dobierać intencje i osobę lub grupę osób za którą się modli. I jeśli ktoś nie dostrzega >>zgrzytu<< w takim działaniu to sam potrzebuje odpowiedzialnego przewodnika duchowego.” Ja się podpisuję, bo to jest dowód na to, że do religii trzeba mieć przede wszystkim zdrowe podejście ;) I z mojej strony koniec tematu – brak czasu.

Oczywiście Mel nie podaje, jaki to jest ksiądz, bo chętnie bym sobie z wielebnym porozmawiał, gdyż w portalu chrześcijańskim, w zasobach mamy taką modlitwę Internauty:

Wszechmocny i wieczny Boże,
Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,
szczególnie w Boskiej Osobie Twego Jednorodzonego Syna,
Pana naszego Jezusa Chrystusa,
pomóż nam, błagamy Ciebie,
przez wstawiennictwo św. Izydora, biskupa i doktora,
abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie
i traktowali z miłością i cierpliwością
wszystkie te osoby, które spotkamy
przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Święty Izydorze, módl się za nami!

J.T. Zuhlsdorf
Oczywiście podaję źródło w tym linku. Szczególną uwagę zwracam na końcową prośbę o traktowanie napotkanych w Internecie. Ale nie to jest przedmiotem tej notatki prasowej, tylko rola modlitwy w wirtualu i właśnie ta prosta Modlitwa Internauty z portalu adonai.pl wyjaśnia to w sposób bardzo elegancki

Wszechmocny i wieczny Boże,
Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,

oraz dodaje

abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie

Te dwa fragmenty modlitewne pokazują, że wędrówka po Internecie nie ma prawa odbywać się bez Boga, gdyż człowiek stworzony na obraz boży ma obowiązek szukania tego co “dobre, prawdziwe i piękne”, a swoje oczy i ręce ma kierować ku temu, co bogobojne w każdych warunkach wędrówki życiowej, także tej internetowej. A wirtualna nacja nie jest mniej Internetowa i mniej sztuczna niż cały Internet i jest formą życia, współistnieniem, budowaniem wspólnoty, społeczeństwa. Klasycznym przykładem są parafie wirtualne, czy Ummy państw wirtualnych, czy zbory świętych państw wirtualnych, twory aczkolwiek nie mające oparcia realnego i “sztuczne”, jak to określa słowo niewymienionego z imienia Wielebnego z komentarza Mel, to jednak stawiające na drodze uczestniczących w tej symulacji życia zwanej mikronacjami inne osoby które mamy “traktować z miłością i cierpliwością” i z którymi tworzymy wspólnotę, czy chcemy to widzieć, czy też nie. I teraz można zadać pytanie Wielebnemu, gdzie jest owe zdrowe podejście do drugiego człowieka, gdy nie ma daru modlitwy, daru wiary choćby w X Przykazań? Jak najbardziej realna modlitwa jest możliwa w każdej wspólnocie, nie ma biblijnego uzasadnienia odrzucania niektórych wspólnot od modlitwy, która jest rozmową z Bogiem, tylko z powodu klasyfikacji, którą też ktoś sobie wymyślił. Więcej, to sam Jezus powiada do swoich przyjaciół; “tam gdzie zgromadzi się dwóch w imię moje, tam i ja będę” opierając się na Bożym zadaniu, które spełniał na ziemi, a teraz kontynuuje w niebie, bo do czasu Jego drugiego przyjścia misja Syna Bożego trwa nadal. Dlatego wirtualna społeczność może oddawać cześć Bogu, a jednym z elementów oddawania tej czci jest wspólnota, drugim modlitwa, trzecim przykład i wiele innych, których nie wymieniam.

Jeżeli Wielebny nie sprawdził czym są mikronacje i opierając się na czyjejś wykładni, że ma do czynienia ze sztucznym rzekomo tworem, to powinien zjawić się w którymś z państw wirtualnych i po zapoznaniu się z tą “sztucznością” wydawać osądy. Zaś osoba, która go okłamała, że ma do czynienia ze sztuczną społecznością (chociaż jako duchowny powinien dobrze wiedzieć, ze nie ma czegoś takiego na ziemi) powinna pomyśleć o kamieniu młyńskim u szyi zgodnie z biblijną przestrogą o zgorszeniach. To nie żaden żart, gdyż kategoria podstawowej atrakcji w wypowiedzi cytowanej od duchownego, jest oczywistym kłamstwem. Atrakcją v-życia jest trwanie w społeczności danego v-państwa, a gdzie jest społeczność, jest i wspólnota, a ta… o tym było powyżej. Role zaś v-polityka, v-redaktora, v-malarza, v-informatyka etc. są pochodną trwania w społeczności, a odmawianie jej prawa do modlitwy jest zwykłym szalbierstwem, bo każdy człowiek, istota żyjąca ma prawo się modlić i nikomu nie dano prawa do zakazania modlitwy (biblijny przekaz o Danielu, który trafił do jaskini z lwami za to, że się modlił kłania się tutaj każdemu).

Oczywiście rozumiem znaczenie wypowiedzi “do religii trzeba mieć zdrowe (właściwe) podejście”, bo jest niezwykle bolesnym dla kogoś odprawiającego tylko uciążliwe obowiązki religijne stać się osobą żyjącą modlitwą. Trzeba niestety zacząć w tym przypadku od podstaw, czyli poznać co to jest modlitwa, jaka jest jej rola w życiu człowieka wierzącego, zrozumieć co to jest praktyka modlitwy, a nie praktykowanie tzw. osobiste i wiele innych kwestii, na które odpowiedzi trzeba sobie udzielić. Wczasach wszechwładnego konformizmu nie ma czasu na… a to już na inną notatkę.

Komentarze (10) »

V-chrześcijaństwo, prześladowana religia (jak w realu)? A może nie?

Opublikowana Litania do Świętych w intencji V-świata spowodowała lawinę krytyki, która wydaje się potwierdzać słowa zapisane w Biblii, o Znaku któremu sprzeciwiać się będą.

W czym problem? Otóż jest dla niektórych, związany ze słowem profanacja, którego znaczenia nawet nie usiłują zrozumieć.  Sami czerpią wszystko z reala i zazdrośnie strzegą, aby ich kto przypadkiem w czymś nie wyprzedził.

Lista organizacji religijnych Sarmacji jest pouczającą lekturą, tam proponuję protestować, toż real całkowity, nawet Piotr Mikołaj tam siedzi:

Kościół Bizantyjsko-Sclaviński

Kościół Chrześcijańskokatolicki Świętej Sarmacji

Kościół Heliosa Promienistego

Kościół Innonistyczny.

Kościół Sarmacki

Różowy Kościół Bravogirla

Sarmacka Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna

Umma Sarmacka

Zakon Sigmara Młotodzierżcy

Tyle stanu aktualnego z listy sarmackiej, podobne występują w wielu v-krajach, ale nie będę cytował, bo jakoś osoby z tamtych kręgów kulturalnych mają mniej zdecydowanie do powiedzenia na temat niby profanacji. Wydawać by się mogło, że litanię mógł napisać każdy, ale napisał neutralny światopoglądowo Nowal i to chyba jest sedno problemu, jak śmiał się ktoś wyłamać!

Pojęcie świętości, cytat, a jakże:

3 aspekty świętości

1. Świętość konsekracyjna. W wielu religiach świętość jest pojmowana jako właściwość przynależąca wybranym osobom, miejscom, przedmiotom i ideom, która określa ich relacje do Boga. Np. w judaizmie wszystko, co przynależy do Boga, jest święte: Przybytek – miejsce zamieszkiwania Boga, Naród Izraelski – jest nazywany narodem świętym, ponieważ jest szczególną własnością Boga, podobnie wszystkie naczynia i miejsca kultyczne. W tym aspekcie świętość (sacrum) oznacza to co jest oddzielone od profanum.

Proces oddawania danej rzeczy, miejsca lub osoby Bogu nazywany jest poświęceniem.

2. Świętość etyczna (moralna). Jest możliwa do osiągnięcia wyłącznie przez człowieka i to nawet ateistę. Świętość etyczną osiąga się przez życie zgodne z prawem naturalnym, czyli prawem zapisanym w naturze człowieka. Człowieka, który w swoim życiu kieruje się zasadami moralnymi, czyli podąża za dobrem, prawdą i pięknem, a w relacji do bytów osobowych, czyli do człowieka i Boga (jeśli wierzy w Boga osobowego), kieruje się miłością można nazwać świętym.

Proces stawania się świętym określany jest terminem uświęcenie

3. Świętość ontologiczna (metafizyczna). W wielu religiach świętość jest przymiotem wyłącznie Boga. Tylko Bóg ze swej natury jest święty.

W religii chrześcijańskiej, a zwłaszcza w teologii Kościołów Wschodnich realnie możliwe, a nawet konieczne jest uczestnictwo człowieka w tego rodzaju świętości. Mowa tu jest o przebóstwieniu człowieka, co jest mocno akcentowane w tekstach Ojców Kościoła tak Wschodnich jak Zachodnich (“Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się Bogiem”).

W chrześcijaństwie wzorem świętości (we wszystkich jej trzech aspektach) jest Jezus Chrystus.

Sacrum:

Sacrum (łac.) – sfera świętości, przeciwieństwo profanum – sfery świeckiej. Wokół niej koncentrują się wierzenia i praktyki religijne. Właściwość (stała bądź ulotna), która przysługuje niektórym przedmiotom (narzędzia kultu religijnego – naczynia, święte księgi, szaty), istotom (król, kapłan), przestrzeniom (świątynia, wzniesienie), okresom (niedziela, czas postu, Wielkanoc itp.). Siedzibą sacrum może się stać wszystko, nawet zwykłe przedmioty; miejsca czy osoby mogą otrzymać tę właściwość, lub ją utracić.

Przeciwieństwem sacrum jest profanum – przestrzeń przeznaczona dla niewtajemniczonych (profanów).

Profanum:

Profanum (łac.) – sfera świeckości, przeciwieństwo sacrum – sfery świętej. W sferze tej odbywają się wszystkie codzienne wydarzenia z życia człowieka.

Komentarze (6) »

Dzień Narodów Zjednoczonych, a v-świat

Postawy mikronacyjne – część druga.

W Dniu Narodów Zjednoczonych warto sobie zadać pytanie, jakie to święto ma odniesienie do wirtualnego świata. Ma ponieważ z całą naszą wirtualizacją i v-żywotem jednak nie możemy całkowicie odbić się od reala, w którym egzystujemy! Ba, z niego czerpiemy wzory i natchnienia do naszej działalności mikronacyjnej! Więc w czym problem? Otóż on jest i to całkiem niemały. W odczuciach wielu v-światowców przeżywamy jako wirtual poważny regres i mamy realny v-kryzys, wcale nie finansowy, jak go przeżywa bogatsza cześć społeczeństw realowych. V-kryzys wirtualowy, to brak aktywności, brak pomysłów, brak zapału do działania mikronacyjnego. Z jakiegoś powodu nie widzimy potrzeby podpatrywania reala i kopiowania pomysłów i wydarzeń do wirtualnej rzeczywistości, bo…? Bo jest zbyt nudno i nic się nie dzieje? W Dniu Narodów Zjednoczonych warto sobie zadać te pytanie, czy naprawdę nic się nie dzieje? Nic godnego skopiowania do równoległej symulacji zwanej v-życiem?

Skomentuj »

Postawy mikronacyjne – część pierwsza.

Temat jest poruszany wielokrotnie i warty też powtarzania do skutku, a za jego motto przyjmijmy:

“Bawisz się dobrze, to innym też w zabawie nie przeszkadzaj!”

czyli, jeśli widzisz, że ktoś robi coś pożytecznego dla twojego v-kraju, to staraj się pomóc dobrą radą, czy pomocnym działaniem. Bo nie jest to żadną sztuka, gdy widzisz czyjeś działanie i robisz jego kopię, a pomysłodawcę równasz z błotem, zaciekle atakując jego poczynania. Nie tędy droga kochany v-światowcu, bo raz, że sam pomysłu nie masz żadnego, dwa, to zniechęcasz drugą osobę do siebie i czasami do mikronacyjności.
Jeśli ktoś organizuje wyprawę naukowo-badawczą i ma z niej ciekawe wyniki, cóż tobie przeszkodziło, że one są inne od twojej v-wyprawy, w której “znalazłeś” zupełnie co innego. Po co tańczysz, jak pchła na kożuchu i krzyczysz, a po co to dwie wyprawy?! Zrobiłeś swoją po tamtej, to się ciesz, a nie obnoś się z pretensjami, że ktoś też może tak działać, ktoś z kogo się wzorujesz!

Ten przykład powyżej pokazuje, jak potrafimy zniechęcić innych do działania, bo totalna krytyka spowodowała rezygnację osoby z v-życia, a co za tym idzie, osłabiła mikroświat. Dlatego warto przy czynach wynikających z czyjejś zazdrości utemperować osobę te rzeczy czyniącą dla dobra v-kraju. Dzisiaj wiele mówi się o spadku aktywności polskiego v-świata, ale pomyślmy sami, czy nie zaczęliśmy tworzyć zamkniętych gett mikronacyjnych pełnych obrzędów znanych tylko wtajemniczonym i o rycie kastowym? Czy naprawdę nam zależy na nowych mieszkańcach mikronacji? …

Skomentuj »

Podsumowanie dnia mikronacyjnego ;-))

W Sarmacji wydarzyło się coś, tylko nie pamiętam o czym chciałem napisać, a laptop nie zachował zamierzonego tekstu ;-) )

Scholandia, hmmm, coś tam chciałem na temat reformy liceum scholandzkiego, ale ten Niemiec co mi wszytko chowa gdzieś skitrał tekst w laptopie i nie potrafię znaleźć, to pewnie był tytuł “Za co dają matury w Scholandii”, ale ten Alzhaimer, a może to inaczej się pisze.

Dreamland, hmm, coś tam było na liście dyskusyjnej, ale co, ponownie laptop bryka (ot staruszek, ma chyba z dziesięć lat życia za sobą!) i w sumie nic się nie znalazło ;(( Coś kojarżę, że ktoś pisał o zaufaniu, ponownym nowym stanowisku dyrektora departamentu, czy ministra, a sami sobie zobaczcie na LD!

Aralt, hahmm, ciekawe co knują, coś podejrzanie cicho siedzą, pewnie znowu jaki zjadliwy felieton komentacyjny, a może kontemplacyjny!

Gnomy? No wiadomo, są wszędzie! Podobno nawet mają swój teatr Imagoplanete Gnomnike, czy co takiego. Gdzieś to zapisałem, tylko ten laptop…

Televizja Trizondal TVT?! Jasne, zobacz se na tubce, cała masa ucientych kawałków ;-) ))

Komuna w Austro-Węgrzech? Hmm, coś tam czytałem, ale o co w sumie chodziło? Pewnie ktoś znowu napisał więcej niż dwa zdania i zasnąłem przy lekturze, ech te przemęczenie ;-((

Nowi mieszkańcy w Nowalu?! W to, to nawet ten Niemiec, co mi wszytko chowa nie wierzy! Ma ponoć nick Hans auf Dresden i jest fanem Kubica, nie wiem kogo on ma na myśli, ale musi to być wielki człowiek, skoro nie mieści się do samochodu!

Abdykacja w Solardii? Hmm, ciekawe kiedy to było, bateria laptopa się rozładowała i nie wiem, czego ta notatka dotyczyła.

Ks. Morfeusz mnie skutecznie usypia, więc do zobaczenia jutro, postaram się lepiej zorganizować pracę redakcji, bo sam nie rozumiem o czym jest w tych tekstach powyżej, ale się staram ;-) ))

Acha, ten facet z “Życia”, z wywiadu, to chyba coś napisał w Gońcu Czarnoleskim, to takie wywrotowe pisemko sarmackie ;-) )) A może powrotowe – ten Hans, zatłukę go kiedyś….

Skomentuj »

Bez kategorii

Znany od kilku dni adres koronacji sarmackiej okazał się zwykłym bluffem i na minuty przed uroczystością został zmieniony, o czym nadchodzące osoby na czacie wskazanym informował pracownik MSZ KS! Tak więc dla mnie na przykład dwugodzinny wysiłek, aby zalogować się na podanym pokoju oznaczał czas autentycznie stracony i po przeczytaniu tam o zmianie, poczułem się zwyczajnie okpiony.

Nie jest to dobra wróżba dla Sarmacji, a jej nowy władca najwyraźniej nie potrafi sobie poradzić z prostymi zadaniami planistycznymi, dlatego życzę Sarmatom spokoju i cierpliwości.

Okpiony i patrzący z niedowierzaniem na takie wyczyny

Karol Keane

ps. notatka ode mnie Michale, ani jednego cytatu i tylko kilka słów!

Skomentuj »

Awaria techniczna

Z powodu kolejnej już awarii technicznej usługi Orange Free, publikacje Sokn Webpress zostają wstrzymane do odwołania, za utrudnienia przepraszamy.

ps. {..} ocenzurowano ;-) )

Komentarze (2) »

Co to znaczy “być w mikronacji”?!

Zjawiając się w którejś z mikronacji nie trzeba od razu być ukierunkowanym na konkretne działanie w niej. Spora część mieszkańców mikroświata trafia do niego myśląc, że trafili do gry w czasie rzeczywistym, co jednak odpowiada częściowo prawdzie, ale nie do końca. V-życie jest oczywiście symulacją, czyli na upartego można je podpiąć pod kategorię gry komputerowej, ale na bardzo, bardzo upartego.

Dlaczego tak jest? Otóż odpowiedź jest banalnie prosta i jednocześnie niebanalna, v-życie nie jest grą, bo to jak najbardziej realny udział w wirtualnym życiu! Uświadomienie sobie tego faktu może pomóc v-światowcom w przełamaniu kryzysu wartości w mikronacjach, bo fascynacja grą znika stosunkowo szybko i zaczyna się codzienność bycia kimś w świecie równoległym, wirtualu. Pojawiają się obowiązki, pojawiają się wymogi społecznościowe, pojawia się… lenistwo. Trudno jest przemóc w sobie niechęć do zrobienia tego, czy tamtego, inne sprawy są zawsze ważniejsze niż coś wynikające z przyjętych obowiązków, kryzys zaczyna się w nas samych! Wreszcie ze zdziwieniem konstatujemy, że ktoś pisze “recesja”! Zrywamy się z oburzeniem: “Ależ my działamy…”.

Musimy sobie uświadomić jedną zasadę, która może wydać się dziwna, ale która jest odpowiedzią na pewne novum w v-życiu. Jest to odpowiedź na pytanie, po co powoływać v-narody? Otóż ich powoływanie jest potrzebą trwania i własnej identyfikacji, własnej tożsamości. Największe w naszej opinii kryzysy nie powinne prowadzić do zaprzestania działania w wirtualu, bo tym samym rezygnujemy z kawałka samego siebie, zabijamy własny ślad na planecie mikronacyjnej. Warto o tym pamiętać podczas podejmowania decyzji w v-życiu.

Karol Keane

Komentarze (2) »