Archiwum dla Humor

Humor nr 15

Juan szedł z wycieczką lotników wandejskich Górami Vetońskimi i spotkał kolegę, który z przeciwnej strony prowadził również zagranicznego gościa z innej mikronacji. Prowadzony, niewprawny i przestraszony przepaściami, szedł na czworakach, kurczowo trzymając się skał!

- Zejdź na halę, Arturze! – rozpromieniony Juan woła do spotkanego kolegi -  coś  tu znajdziesz zielonego dla gościa

- Toż nie widzisz Juanie, ze Pana oprowadzam po Górach Vetońskich przed pójściem w Góry Morińskie – odpowiada zagadnięty.

- A niech Cię piorun trafi, Arturze! – woła rozbawiony Juan – a ja myślałem, że Ty go pasiesz!

———————————————————————————-

Idzie podchmielony komisarz narodnoj komandy w Cirim i ciągnie za sobą łańcuch, który straszznie hałasuje. Wreszcie podchodzi do niego milicjant i pyta:

- Czemu towarzysz ciągnie ten łańcuch?!

- A co? Mam go pchać?

———————————————————————————————

Kierownik brygady remontowej z Wielkiego Portu zdenerwował się na krzyki dyrektorskie, że robota źle robiona i wolno, wstał i powiedział:

- Jak się dyrektorowi nie podoba nasza robota, to niech mnie zwolni! Ja się żadnej roboty nie boję! Mogę nawet worki nosić na statki!

Potem dodał już znacznie ciszej:

- Jak tylko dadzą ludzi do roboty!

—————————————————————————————–

Juan Samir el Guevara de Vetonia bardzo lubił chodzić na dalekie wycieczki przed zostaniem koordynatorem UM. Raz zaszedł tak daleko, że zastała go noc, a co gorsza zaczął padać deszcz. Postanowił gdzieś się schronić na noc, zobaczył światełko w oknie domu na dalekich stokach gór wokół Metropolis – zapukał:

- Kto tam? – dobiegł go głos z izby.

- Juan Samir el Guevara de Vetonia! Czy można przenocować?
- Wchodźcie! Ostatni niech drzwi dobrze zamknie, bo wieje mocno z gór!

———————————————————————————————

Starsza pani mówi z wyrzutem w pociągu do Daniela:

- Zechce pan zamknąć te okno! Na dworze jest lodowato zimno!

- A pani myśli, że jak zamknę okno, to się zrobi cieplej na dworze?

———————————————————————————————

- Dlaczego – pyta Otto Artura – zawsze na pytanie odpowiadasz pytaniem?!

- A dlaczego nie?

———————————————————————————————

Młody Beninho pyta tatę – Jaka jest różnica między dyktaturą, a demokracją?

- Dyktatura jest wtedy, gdy rząd robi co chce, a lud nie może wyrazić swej woli, a demokracja jest wtedy, gdy lud wyraża swą wolę, a rząd i tak robi co chce.

———————————————————————————————-

Juan spotyka po długim czasie Jedrzeja Maxa i patrzą na siebie, nic nie mówiąc. Wreszcie Max przerywa milczenie:

- Tyle czasu mnie nie widziałeś i nawet nie zapytasz, jak mi leci?!

- To prawda. No więc, jak ci leci? – Juan posłusznie zadaje pytanie.

- Lepiej nie pytaj!

——————————————————————————————–

Po gnomiej rewolucji w Scholandii nauczyciel, nie zastanowiwszy się, mówi na lekcji – …no i Bóg zesłał krukowi kawałek sera.

Roztropny uczeń, syn komisarza rewolucyjnego podnosi rękę:

- Jaki Bóg, nie ma przecież żadnego Boga!

Nauczyciel jest przerażony, ale szybko znajduje wyjście z opresji:

- No, a  ser jest?

- Nie ma, przecież Scholandzi wszystko wywieźli!

- Sam widzisz, że to tylko symbole literackie!

———————————————————————————————-

Dreamlandzki poborca podatkowy wypytuje Fishera:

- Jakie ceny osiągają pańskie obrazy?

- Od dwóch do trzech milionów dreamów.

- Nie wykazał pan tego w deklaracji podatkowej!

- Bo nikt ich nie kupuje, proszę pana.

———————————————————————————————

Pewien dyrektor instytucji rządowej dokonuje inspekcji wydziałów. Zatrzymuje się przy urzędniku siedzącym przy szeroko otwartym oknie:

- Na dworze jest zimno, zmarznie pan i się przeziębi!

- Ależ nie – odpowiada upradczyk – jestem przyzwyczajony do spania przy otwartym oknie!

 

 

Skomentuj »

Humor nr 14 – jak rozmawiać bez rąk, jak budować i tym podobne

Rozmowa klientów.

- Wyobraź sobie,  że Artur zabłądził w lesie podczas zawiei śnieżnej. W końcu go odnaleziono, ale miał już biedak odmrożone obydwie ręce!

- Wielkie nieba! A jak on teraz będzie rozmawiał w Karczmie Leńskiej?!

——————————————————————

Leńczyk pyta Cirimczyka:

- Dlaczego w waszym mieście wiszą po trzy zegary po każdej z trzech stron wieży?!

- Nie wie pan? Podczas kiedy jedna osoba patrzy na zegar, żeby się dowiedzieć, która godzina, to pozostałe nie muszą czekać na swoją kolei, bo mają jeszcze dwa.

————————————————————

Vetończycy z Metropolis postanowili zbudować nową świątynię. Musieli do tego przynieść belki z lasów Gór Vetońskich rozciągających się tuż za miastem. Znalazł się wśród nich jakiś mędrzec, co zauważył:

- Hej, bracia, towarzysze! Dlaczego dźwigacie te belki na grzebiecie! Przecież możecie je stoczyć z góry!

Metropolitańczycy stanęli jak wryci! – On ma rację!

Wnieśli więc belki z powrotem na szczyt i praca poszła, jak z płatka.

——————————————————————————————

Artur przychodzi do Karczmy i dziwnie się zachowuje. Zaniepokojony Juan go zagaduje:

- Jesteś dzisiaj chory, czy co? Milczysz i nic nie mówisz.

- W takie zimno mam wyciągać ręce z kieszeni?!

—————————————————————————————–

Mieszkaniec Nowego Galindionu mówi na zakończenie wizyty u lekarza:

- Jest napisane,  że wszyscy lekarze pójdą do piekła. Ale pan pójdzie do nieba, bo żaden lekarz z pana.

—————————————————————————————–

Otto wziął się za pracę malarską. ale powaliła go gorączka. Wzywają więc medyka, ten bada puls i stwierdza:

- To szkarlatyna!

- Niemożliwe, miałem już tę chorobę! – paruje orzeczenie Otto.

- Tak? Ale popatrz pan na swoje ręce! Są przecież czerwone.

- To farba, akurat zająłem się pracami malarskimi!

- No to ma pan szczęście. Bo jak nie, to na pewno byłaby szkarlatyna.

————————————————————————————

Daniel do lekarza:

- Panie doktorze, jak poruszam rękoma, to całe ciało zaczyna mnie boleć. Zwłaszcza, gdy podnoszę prawe ramię, a drugie jest opuszczone i wygięte do tyłu, to pojawia się taki ból, że można zwariować!

- To dlaczego uprawia pan taką intensywną gimnastykę?

- No, a jak mam pana zdaniem wkładać płaszcz?

——————————————————————————————-

Mała mieszkanka Lene pyta:

- Dziadku, dlaczego bogaci ludzie myślą tylko o sobie?

Dziadek zaprowadził wnuczkę do okna i zapytał:

- Co widzisz?

- Ludzi na ulicy.

- Dobrze,  a chodź teraz do lustra. Co widzisz?

- Siebie.

- I szyba i lustro są zrobione ze szkła. Kiedy patrzysz przez czyste szkło, widzisz innych ludzi, ale jeśli je pokryjesz odrobiną srebra, widzisz tylko siebie. Tak jest ze wszystkimi ludźmi, którzy mają trochę srebra…

Komentarze (3) »

Humor nr 12 – milicja wandejska, politycy i lekarze…

Archiwum notatek milicji wandejskiej:

W dniu dzisiejszym wymierzyłem mandat karny obywatelowi Januszowi R. za to, że wjechał do Genosse koniem osranym jak krowa.

W czasie kontroli meliny u obywatelki Janiny K. zastałem siedzącą na krześle sąsiadkę, lecz innych rzeczy pochodzących z kradzieży nie ujawniłem.

———————————————————————————

Najświeższy news z Dreamlandu.

Przychodzi premier Jazłowiecki do lekarza.

- Co panu dolega? – pyta grzecznie lekarz.

- Świetne pytanie, naprawdę świetne pytanie…

—————————————————————————————

Wchodzi Vetoński milicjant do księgarni.

Ekspedientka patrzy na niego i po chwili zastanowienia pyta:

- I co? Pada?

—————————————————————————————

Melanie pokłóciła się z mężem i postanowiła wziąć kąpiel dla uspokojenia. Poszła do łazienki, rozebrała się, spojrzała w lustro na siebie, niezadowolona przyjrzała się swoim wdziękom, obejrzała się z boku…

W końcu uśmiechnęła się złośliwie i mówi do siebie:

- Dobrze tak draniowi!

I zadowolona poszła się wykąpać.

————————————————————————————-

Rozmawia dwóch nowalskich biznesmenów:

- Ja moich pracowników mogę zostawić na cały dzień samych i zawsze wiem co robią!

- To co teraz robią?

- Nic.

—————————————————————————————

Pewna sławna niegdyś, dzisiaj już mocno wiekowa piosenkarka wandejska pod koniec swojego recitalu w Moarrac zwróciła się do publiczności:

- Teraz chciałabym zaśpiewać coś z czasów mojej młodości. Co państwo sobie życzą?

Głos z widowni.

- Bohuwandzicę!

————————————————————————————–

Dreamlandzka kronika sądowa:

Pozwany wykorzystał dla siebie trzy miejsca w grobowcu, co powinno mu na dzień dzisiejszy całkowicie wystarczyć.

W czasie przechodzenia przez jezdnię w Dreamopolis Bartunio W. został potrącony przez samochód ciężarowy. Jak wykazała próba krwi, ten ostatni był w stanie nietrzeźwym.

Naczelnik Księstwa Surmali uprzejmie zawiadamia Sąd Królewski, że nie ma już potrzeby wyznaczania dalszych rozpraw w sprawie sporu Martyldy M. i Anke v.d.S. o ustalenie miedzy. Spór zakończył się między stronami polubownie na skutek zgonu.

Swego przestępstwa dokonali oskarżeni pod osłoną nasypu kolejowego i błędnego przeświadczenia o własnej bezkarności.

————————————————————————————–

Podsumowanie spotkania z posłem scholandzkim:

- Czy to prawda, że podczas spotkania pana posła z wyborcami obrzucono pana jajkami?

- Tak, to prawda, ale były też oklaski.

- Noo tak, przy trafieniach…

————————————————————————————–

O pracach naukowych Uniwersytetu Zachodniego.

- Jak się nazywa zawłaszczenie myśli jednego autora?

- Plagiat.

- A dwóch?

- Kompilacja.

- A trzech?

- Praca magisterska.

————————————————————————————-

Klient w pracowni Fishera:

- Nie mogę napatrzyć się na ten pański obraz!

- A ja już się napatrzyłem i chętnie panu go sprzedam!

Skomentuj »

I kolejny blamaż OPM

Tym razem Reunion, nie chodzi o Francję, nie, chodzi o wydmuszkowatą mikronację obcojęzyczną, którą OPM rade spolonizować i włączyć do Polskiego Oceanu Wirtualnego.

Sprawa jest tak absurdalna, że nadaje się tylko do kategorii humorystycznych wiadomości, piszę o niej dlatego, że nasz sojusznik z Mikrooceanii Al Rajn, zabrał głos na ten temat słusznie zauważając, że i OPM i jakiś tak operetkowy twór zajmujący się kartografią  niby mikronacyjną,  popadły w obłęd  i straciły wszelkie  znamiona normalnie funkcjonujących instytucji. Pikanterii do całej blagi dodaje fakt, że formalnie rzecz biorąc to owe Reunion (zaznaczam, nie terytorium francuskie) ma być niby większe i silniejsze od Sarmacji (he he, kolejne RWS), a do tego portugalski w komunikacji chce zastąpić polskim (no to już wygląda na zręcznie maskowaną mistyfikację), co wydaje się czymś tak banalnie prostym w OPM, że…

Nagroda Darwina? ;-)

Komentarze (8) »

Humor 11 – o armii dreamlandzkiej, o feriach w Samundzie…

Komisja poborowa w Dreamopolis. Chłopak z trudem odczytuje z tablicy największą literę.

Lekarz orzecznik decyduje: – Zdolny do walki z czołgami.

———————————————————————-

Wykład z fizyki na Dreamlandzkiej Akademii Wojskowej.

- Wszystkie ciała rzucone do góry spadają z powrotem na ziemię. To jest właśnie prawo ciężkości…

- A jak spadną do wody? – pyta jeden z podchorążych.

- To już nie wasza sprawa. Tym zajmie się Królewska Marynarka Wojenna.

——————————————————————————

Koleżanka Anny vdS wróciła z podróży po Samundzie i pokazuje nowe zdjęcia:

- A tu jestem ja – objaśnia – obok tego goryla.

- Widzę! Poznałam cię po włosach.

——————————————————————————-

Dwa żółwie z Dino Parku w Moxpinburgu zderzają się na skrzyżowaniu w Metropolis. Na miejsce kraksy przyjeżdża patrol policji metropolitarnej.

- Jak doszło do wypadku? – pyta funkcjonariusz.

- Panie! To się tak szybko działo…

———————————————————————————-

- Szeregowy Oferma, już trzeci raz w tym miesiącu prosicie o przepustke z powodu nagłej choroby dziadka!

- Tak jest, panie sierżancie! Sam już się zastanawiałem, czy aby dziadek nie symuluje?

———————————————————————————–

Na przyjęciu u królowej Samundy chłopak pyta blondynkę:

- Czy mogę prosić do walca?

- Zgłupiałeś? To już nie miałeś czym przyjechać?!

————————————————————————————

Beninho robi zakupy przed rozpoczęciem drugiego semestru. Przy półce z artykułami papierniczymi widzi napis: “Wszystko dla ucznia”. Podchodzi do ekspedientki i mówi: – Arkusz ocen ze średnią 5,0 poproszę!

————————————————————————————

Wnuk pyta dziadka – weterana armii dreamlandzkiej:

- Dziadku, kiedy ty się pierwszy raz kochałeś?

- Na wojnie, drogi wnuczku.

- A z kim?

- Jako to z kim? Na wojnie, drogi wnuczku, się nie wybiera.

————————————————————————————–

Kolega zaczepia Michasia wyraźnie nie w humorze:

- Słyszałem, że twoja żona rozbiła twojego nowego mercedesa. Stało się jej coś?

- Jeszcze nie, zamknęła się w łazience…

————————————————————————————-

Dwóch wandejskich staruszków zmierza do agencji towarzyskiej.

- A jak nas nie wpuszczą? – jeden z nich ma wątpliwości.

- Ty się lepiej martw, co zrobimy, jak nas wpuszczą!

————————————————————————————-

Do znakomitego starego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego scholandczyka i biadolą:

- Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera.

- No cóż – wyrokuje lekarz – trzeba będzie go leczyć.

- Ale czym?!

No to lekarz:

- Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem…

————————————————————————————

Do sarmackiej jaskini wchodzi człowiek pierwotny ubrany w białą skórę z mamuta polarnego. Trzyma w ręce wielki sopel lodu w kształcie maczugi. Syn właściciela jaskini na jego widok krzyczy:

- Tato, duch!

- To nie żaden duch, synku – odpowiada ojciec – to tylko nasz daleki kuzyn z epoki lodowcowej.

Komentarze (4) »

Zabawa dreamlandzko-nowalska Upoluj Łośka 2008

Z inicjatywy księcia J. Kalickiego z Królestwa Dreamlandu powołana została do życia fajna zabawa mikronacyjna, o której informacja w cytacie poniżej:

Drodzy Dreamlandczycy,
Drodzy Nowalijczycy,
etc. etc. etc.

A oto dzisiaj rusza, z drobnym dwu-tygodniowym poślizgiem Smile, długo oczekiwana i planowana impreza… (biją bębny)…. (bębny bija dalej)…. “Łośki dwa zero zero osiem”!

Organizatorem jest Księstwo Surmala w osobie Józefa Kalickiego przy współudziale Łukasza Wakowskiego i pomocy Karola Keane.

Informacje znajdują się tu: www.loski2008.glt.pl

Jak to działa?

Między 22.12 a 11.01 polujemy na tych łosi, którzy w przeciągu roku 2008, najbardziej się wykazali. Pamiętajcie, aby nie folgować sobie. Zapamiętajcie liczy 22-11 bo te łowy mają ograniczenie czasowe. Wink

Kim są łosie i jakie są rodzaje?

Informacje znajdują się tu: www.loski2008.glt.pl
Z tym, że Dreamlandczycy polują na łosie Dreamlandzkie, a Nowalijczycy na Nowalskie.

Jak zgłosić upolowanego łośka?

Mailem do organizatorów lub korzystając z formularza ze strony:
www.loski2008.glt.pl

Zasady?

Jest ich kilka:
1. Masz problem, pytania, etc. – pisz do organizatorów, np. do mnie, a wyjaśnimy to. A jeśli nie umiemy to znaczy, że problemu nie ma.

2. Liczą się tylko pozytywnie upolowane łosie. Inaczej takiego zgłoszenia nie przyjmiemy. Zgłaszający w takim wypadku będzie informowany dlaczego i co dalej. Pod koniec polowania będzie małe podsumowanie.

3. Pamiętaj, aby ze zgłoszeniem nie czekać do jutra!

Co dalej?

Po zakończeniu polowania będziemy wybierać najlepsze łośki z każdego rodzaju. O ilości wybieranych będzie decydować ilość zgłoszeń. Więc lepiej upolować sporo łośków!
_________________
chor. Józef markiz Kalicki
Książę Surmali

Przy typowaniu kandydatów lepiej wziąć pod uwagę, że to ma być zabawa o czym przypomina organizator na LD Dreamlandu:

Witacie,

Po otrzymaniu już kilku zgłoszeń muszę rzec parę słów.
Cieszy duże zainteresowanie i udział tak Dreamlandczyków jak i
Nowalczyków w zabawie, ale…
ale… podchodzicie do tego trochę za poważnie.

Przykładowo. Jeżeli ktoś stworzyłby nowoczesny i wielofunkcyjny,
sprawny system gospodarczy dla KD to taka osoba nie dostanie Łośka. :)
Ale jakby w wyniku działania tego systemu nastąpiła awaria CBD i
wszystkie pieniądze tam zgromadzone wyparowały … o, to wtenczas
można takową twórczość nagrodzić. :]

Łośki to nie są Oskary! Jak MKiN, jakaś grupa obywateli lub
organizacja chce zorganizować nowe Oskary to droga wolna. My -
organizując Łośki – mamy inny cel, skupić się pragniemy na innych
wydarzeniach z mijającego roku i inne wydarzenia/osoby nagrodzić.
Niemniej wszystko zależy od inwencji Was, Dreamlandczyków i
Nowalczyków!

Pamiętajcie, nadal możecie polować:
wystarczy wejść na www.loski2008.glt.pl i wypełnić formularz
(zgłoszenia są anonimowe, więc nie bójcie się, nawet my nie wiemy kto
kogo zgłasza)

I pamiętajcie, na każde wydarzenie można spojrzeć z wielu stron.
Jeżeli jedna strona jest zbyt poważna, spróbujcie na nią spojrzeć z
innej, i wtedy jeśli nabierze kolorytu, zgłoście ją:
www.loski2008.glt.pl


chor. Józef markiz Kalicki
Organizator
www.loski2008.glt.pl

Komentarze: (1) »

Humor nr 10

Młody pirat przychodzi do króla piratów i mówi:

- Wasza Piracka Mości , daj mi pięć dych!

Król Piratów na to:

- 4 dychy, jakie 3 dychy, masz tu 2 dychy i nie zgub tych dziesięciu talarów!

——————————————————————————–

Szachista scholandzki zwraca się do rywala:

- Dlaczego pan tak długo zastanawia się nad swoim kolejnym ruchem?

- Ja? Przecież teraz pana ruch!

- Mój? Nie mógł mi pan powiedzieć tego trzy dni temu?

———————————————————————————

Dwie myszy siedzą w vetońskim archiwum filmowym:

- Co jesz?

- Potop Metropolis.

- Dobre?

- Reportaż był zdecydowanie lepszy.

————————————————————————————-

Samunda. Rodzina pawianów zjada obiad. W pewnej chwili matka zwraca się do synka:

- Jedz kulturalnie tego banana nożem i widelcem, a nie jak ludzie – łapami…

————————————————————————————

Po kilku zadanych pytaniach egzaminator dr Jazłowiecki mówi do studenta:

- Leje pan wodę.

- Co zrobić panie profesorze, skoro temat jak rzeka…

—————————————————————————————

W Vetońskiej Akademii Powszechnej wykładowca pyta zirytowany:

- Ty pod oknem, powiedz mi kiedy było wezwanie Hugo Zdolnego do Nowalu?

- Nie wiem – pada odpowiedź.

- A w którym roku była Bitwa o Zamek?

- Nie pamiętam.

- To co ty właściwie wiesz? Jak chcesz obronić pracę licencjacką?

- Ale ja tu tylko kaloryfery naprawiam!

—————————————————————————————

Premier Jazłowiecki powiedział Dreamlandczykom “Chcemy waszego dobra…”.

Dreamlandczycy zaczęli ukrywać swoje dobra.

———————————————————————————–

- Melanie, ty palisz? Od kiedy?

- Od tego wieczoru, gdy mój mąż wrócił z delegacji i zobaczył peta w popielniczce.

————————————————————————————

Toczy się sprawa w sądzie dreamlandzkim. Na kolejnego świadka powołano sekretarkę szefa: młodą, uroczą i filigramową blondynkę:

- Czy wie pani, co panią czeka za skladanie fałszywych zeznań? – pyta sędzia po przesłuchaniu kobiety.

- Tak – odpowiada z uśmiechem dziewczyna – szef coś wspomniał o dwustu tysiącach dolarów i futrze z norek…

————————————————————————————

Skomentuj »

Zabawa z raińskimi pismami – rywalizacja, andrenalina, szok?

W związku z permanentną polityką czasopism z Al Rajnu prowadzącą do uzyskiwania jak najwyższej pozycji na liście dystrybucyjnej Planety Mikronacje czasami Webpress zniknie ze swoim artykułem z Planety i pojawi się po jakimś czasie z minimalną zmiana treści, bądź tytułu. Zabawa polega na tym – kto będzie na samej górze listy artykułów Planety, a jest prowadzona przez redakcje beduińskie już od pewnego czasu, tylko nikt dotąd nie podjął wyzwania, gdyż nie ma świadomości o istnieniu takiej formy rozrywki! Dlatego ogłaszam wszem i wobec, że zabawa rozpoczęta i organizator (skromy i milczący, aczkolwiek ćwiczący już od dłuższego czasu) Al Rajn może już swobodnie opublikować zasady gry ;-)

Komentarze (6) »

Nowe wydanie Mordecki Journal

Pod linkiem znajduje się nowe wydanie Mordecki Journal, jednego z klasycznych już wydawnictw scholandzkich.

W treści jak zawsze z przewrotnym humorem opisane są perypetie, najpierw pewnego obywatela scholandzkiego, który postanowił posmakować miodu sarmackiego, a tam spotkał dawnych wierzycieli, ale o tym to sami poczytajcie.

Drugi tekst wprowadza nas w dylemat podobieństwa w klasach wyższych, a nawet można powiedzieć, najwyższych, bo rozważane jest też podobieństwo zewnętrzne królowej afrykańskiej do monarchy scholandzkiego ;-) )

Z przygód Mikołaja można dowiedzieć się, że Mordecki nosi brodę! Ciekawe, jak reaguje na okrzyk: Panie Broda!!!

Link na samiutkim początku podany z premedytacją, bo ze strony Królestwa Scholandii kierowało do error 404, dopiero Mat Max zapodał ścisły kierunek namiaru na gazetkę! Smacznej lektury.

ps. Acha, nie zapomnijcie o teatrze!

Skomentuj »

Humor numer 9

- Beninho, co ci się stało w głowę?!

- Kupiłem sobie nowy bumerang.

- ?????

- A stary wyrzuciłem…

——————————————-

Beninho wbiega na stację benzynowa w Lene i pyta pracownika:

- Są cytryny?

- Coś ty zgłupiał chłopcze, tu cytryny?

Na drugi dzień Beninho znowu pyta, czy są cytryny.

- Nie ma! – cedzi przez zęby pracownik stacji benzynowj.

Trzeciego dnia historia się powtórzyła i zdenerwowani pracownicy stacji wywiesili kartkę: Cytryn nie ma!

Czwartego dnia wbiega Beninho, czyta kartkę i mówi głośno:

- A jednak były!

—————————————–

Lene, lotnisko. Z samolotu wysiada nowy wandys, obwieszony złotem i pilnowany przez dwóch goryli. Na ramieniu niesie narty.

- Przepraszam, ale szanowny pan chyba się pomylił? – zwraca mu uwagę pracownik lotniska. – Tu jest gorące lato i nie ma śniegu!

Wandys tylko usmiecha się protekcjonalnie.

- Spakojna, spakojna, śnieg przyleci następnym samolotem.

————————————————

Znane małżeństwo morvańskie stoi na skraju przepaści w Górach Vety:

- Miły, a jak skoczę w przepaść, to mnie uratujesz?

- Kochana, a jak powiem “tak”, to skoczysz?

——————————————–

Metropolitańczyk u lekarza:

- Żona ma w intymnym miejscu dość duży pieprzyk, nie dałoby się go usunąć?

- No a ile lat jesteście po ślubie? Naprawdę przeszkadza to jeszcze panu?

- Mnie nie, ale koledzy się śmieją…

———————————————

Mocno pod dobrą gwiazdą mieszkaniec Moxpinburga zasnął na cmentarzu. Obudził się nocą i zobaczył, że obok pracuje grabarz. Postanowił go nastraszyć: naciągnął na głowę biała koszulę i zawył. Grabarz na to nie zareagował. Podchmielony moxpiburgczyk znowu: “U-u-u-u”. Grabarz nadal nie reaguje. Stroszącego to znudziło i zaczłą wychodzić z cmentarza. Przed bramą dogonił go grabarz i walnął łopatą w łeb:

- Jak chcesz się bawić, proszę bardzo, ale poza terytorium nie wychodź!

—————————————————-

Nauczyciela szkoły w Lene pyta:

- Beninho, czy ciebie ktoś na kolanach prosił, żebyś chodził do tej szkoły?

Zapytany uczeń odpowiada rezolutnie:

- Tata!

—————————————-

Młody sędzia dreamlandzki prowadzi pierwszą w życiu rozprawę. Oskarżonym jest mieszkaniec, który pędził bimber bez stosownych zezwoleń. Sędzia waha się, jaki wydać wyrok i dzwoni do swojego starszego, doświadczonego kolegi:

- Słuchaj Piotrze, mam tu gościa, który pędzi bimber bez zezwolenia. Jak myślisz, ile mu dać?

- Hmmm… 20 dreamów za litr i ani grosza więcej!

———————————————-

Dwa kompletnie głupie elfy zabłądziły w gnomim lesie. Jeden mówi:

- Strzel, może nas usłyszą!

Jego towarzysz nie namyślając się wiele, strzelił raz, dwa, trzy, cztery razy. Elfy nasłuchują… Nic.

- Strzelaj jeszcze – mówi ten pomysłowy.

- Nie mogę, strzały mi się skończyły!

Skomentuj »