Początek roku z reguły wywołuje euforię planowania. Optymistycznie zakłada się to, czy tamto i radośnie się planuje. Ciekawy jest aspekt psychologiczny tego fenomenu, bo żyje się 365 dni w roku, a czasami 366. Zawsze panika noworoczna powoduje przerost formy nad treścią, także w wirtualu. Czyżby w naturze człowieka leżała okazyjność? A może to zwyczajne lenistwo, bo pięknymi planami pokrywa się litościwie fakt, że i tak niewiele z nich się realizuje, czyli planowanie noworoczne jest podobne do urojonego myślenia? Realia pokazują, że tak właśnie jest, więc dajmy sobie spokój z planowaniem, czyż nie lepiej świetnie się bawić bardzo wydumaną okazją Nowego Roku? Bo tak z zasady, 31 grudnia czy 1 stycznia do dni jak wszystkie w roku
