Czy doceniamy inne funkcje mikronacjonizmu? Jakie? No właśnie, brak refleksji nad aspektami życia wirtualnego powoduje, że nie dostrzegamy roli naszego udziału w wirtualu w życiu osobistym. To, że konieczność egzystowania w środowisku wysoce intelektualnym jest dobrą szkoła życia, to chyba bezdyskusyjny fakt i może na nim się nie skupiajmy tym razem, jeszcze nie tym, bo prawdy najbardziej oczywiste są najtrudniej odkrywane
Tym razem chodzi o funkcję terapeutyczną pobytu w państwach wirtualnych. Każdy ma swoje życiowe zadania, radości i smuteczki, więc po co mu wirtualizm? Ma to swoje głębokie uzasadnienie w potrzebie bycia aktywnym. Dopełnienie osobowości o działanie w mikronacji jest niezwykle cenne, bo powoduje działanie relaksacyjne oprócz tak zwanej tarki grupowej. Praca w wirtualu jest tak zróżnicowana, że zarówno indywidualiści, jak i zwolennicy społecznego wymiaru państw wirtualnych mają dla siebie miejsca w dowolnych zakątkach Pollina. Każdy ma swoje sprawy gdzieś tam poumieszczane, ktoś prowadzi pasjonującą grę, aby nie dać się poznać, ktoś inny z kolei występuje całkowicie otwarcie i nie ma nic do ukrycia. Wcale nie jest reguła, że w mikronacji bywa się przeciwnością osobowości realnej, bo to nie jest prawda. Czasami terapeutyczne działanie v-życia związane jest z koniecznością bycia kimś zupełnie odwrotnym, ale przeważnie jest to dopełnienie i rozwinięcie pewnych cech, które w innych środowiskach bywają albo niedoceniane, albo niewskazane, bądź nieśmiałość nie pozwala im się objawić we właściwej formie. Dlatego sam pomysł mikronacjonizmu jest fantastycznym fenomenem na mapie życia każdego mieszkańca Pollina!
