Nowalska Wszechnica Literacka zgodnie ze swoją nazwą prezentuje mam też literaturę tego małego v-państwa położonego na Wyspie Nowalskiej:
Rozdział piąty – Spotkanie królów
Reda Dreampolis okazała się rozległa i obszerna. Tym większym zaskoczeniem dla załogi Biegnącego Jelenia była ogromna liczba ustawionych w szyku okrętów dreamlandzkich, które witały nadpływający zza Cieśnin ich statek. Wszystkie one podnosiły i opuszczały swoje żagle, gdy tylko koga królewska przepływała obok nich, a załogi ustawiały się do parady burtowej. Stojące w linii okręty reprezentowały też inne kraje wirtuala, widać było nef natański, holki sarmackie, gellońską galerę, elderlandzką galeonę (zupełnie nowy typ okrętu o trzech aż masztach!, widzieli już takie w Atlantis, ale aż tu?!), baridajską czajkę i para nefów scholandzkich, a za nimi… ich nef Chyży Orzeł, który zagubił się podczas natarcia Vitingów w Storebulcie! Jak się później okazało, faktycznym szpiegiem okazał się szyper, do którego zaufania od początku nie miał Hugo i który natychmiast opuścił burtę nefu gdy okazało się, że Biegnący Jeleń sprawnie uciekł z przygotowanej na niego pułapki w Cieśninach. Pilnujący starannie wód Oceanu Wirtualnego żeglarze dreamlandzccy zjawili się tuż po zajęciu nefu przez Vitingów w pobliżu, co spowodowało niechętny odwrót dzikich i opuszczenie statku atlantydzkiego przez nich. W tej sytuacji kapitan podjął decyzje o obraniu kursu na Natanię, gdzie w porcie stolicy tego kraju – Przystani, wyznaczony był punkt zborny dla zespołu atlantydzkiego Hugona. Pomyślne wiatry spowodowały, że Chyży Orzeł dotarł tam bardzo szybko, akurat na czas aby z królewskim nefem natańskim wypłynąć do Dreampolis na spotkanie z Biegnącym Jeleniem! Sprawę ułatwiała decyzja admirała dreamlandzkiego, który widząc zajadłość pościgu Vitingów za kogą nowalską, postanowił opłynąć niejako v-świat od południa i dotrzeć do Dreampolis trasą wokół Wandystanu i Scholandii, ale przed Kontynentem Wschodnim. Żeby nie kusić losu, również Sarmację postanowił opłynąć od północy, nie dając tym nawet szans na obserwację swoich poczynań przeciwnikowi, bo floty wymienionych v-krajów bardzo starannie pilnowały akwenów należących do nich eskortując kolejno zespół, więc knary Vitingów zmuszone były zaprzestać obserwacji rejsu dzielnej eskadry. Admirał w tym wypadku podporządkował się też woli Hugo Zdolnego, który wcale nie zamierzał natychmiast nacierać na panoszących się w Nowalu dzikich, słusznie uważając, że najpierw musi spotkać się z władzami mikronacji zdecydowanych udzielić mu pomocy w tej walce, a potem uderzyć na wroga z całą siłą dostępną mu do tego celu. Nawet w dwa okręty nie miałby większych szans w starciu z liczącą około trzydziestu jednostek flotą okupującą Wyspę Nowalską, a do tego z informacji Rozbitka wiedział o operowaniu korpusu wojsk vityńskich na wyspie, czyli ma przeciwko sobie co najmniej osiem tysięcy żołnierzy nowoczesnie uzbrojonych z artylerią i konnicą. Dobrym pretekstem do obrania kursu na Dreampolis była też misja dla króla Atlantydy, którą jako Jego syn miał do wypełnienia, czyli dostarczenie do stolicy wirtualnej dwóch wysłańców Dworu Atlantydy. Dlatego z ogromną satysfakcją przyjmował paradę floty na swoją cześć, a jej uwieńczeniem był salut z jedenastu dział oddany z fortu królewskiego w porcie! Władca dreamlandzki uznał za stosowne osobiste przybycie na spotkanie znamienitego gościa z Atlantydy, który też miał objąć swoje królestwo opodal jego v-kraju, co bardzo go cieszyło z powodu wielkich kłopotów z dzikimi na wodach Oceanu Wirtualnego. Król liczył na to, że doświadczony żeglarz z Atlantydy potrafi łatwo wziąć w karby krnąbrnych rozbójników z Wyspy Nowalskiej i odrzuci ich na powrót do Cieśnin, tak jak to kiedyś było i wody v-mikronacyjne zostaną uwolnione od plagi dzikich. Znaczenia Hugonowi Zdolnemu dodawał znakomity wyczyn przepłynięcia Cieśnin patrolowanych przez dwie eskadry vitińskie, które okazały się całkowicie bezsilne wobec okrętu atlantydzkiego, noszącego już zresztą pomarańczowo-niebiesko-zieloną lamowaną na żółto i biało flagę nowalską z symbolem Vetonii w górnym, szerszym pasku, czyli czerwonym słońcem! Również nef miał wciągniętą tę flagę, co jednoznacznie określało ich przynależność do teoretycznie zniszczonej przez flotę dzikich Marynarki Nowalskiej. Jakież było zdumienie władcy, gdy poznał witanego Hugona, bo już go widział podczas trudnego dla nich rejsu do Atlantis, gdy niewielka koga udzieliła im wówczas pomocy zapobiegającej katastrofie spadnięcia z oceanu na jego krańcach, gdzie woda spada wodospadem poza granice świata, a dokąd zaprowadził ich lekkomyślny nawigator królewski opierający się na wskazówkach szypra wynajętego w porcie Elaby. Wówczas Hugo Zdolny przybył na pokład królewskiego holka i wyjaśnił mu błąd nawigacyjny, co pozwoliło na bezpieczne dotarcie flotylli królewskiej do Atlantis, a teraz to on właśnie schodził po trapie Biegnącego Jelenia i oddawał honory fladze Dreamlandu na nabrzeżu! Wzruszony król podszedł do Hugona:
- Mój drogi przyjacielu!
I objąl go kordialnie na oczach dworu i poddanych, czym zaskoczył wszystkich, ale to nie koniec niepodzianek!
- Góra z górą się nie zejdzie, a my spotkaliśmy się jednak za tego żywota i mam teraz okazję odpłacić Ci za Twoją wspaniałomyślność!
Wyraźne wzruszenie w głosie króla poruszyło zebranych, niejedna z dam załkała z nagła. Historia tego spotkania była tak niezwykłą, że nikt nie śmiał nawet zapytać króla o przyczynę tak wielkiego wzruszenia i na wyjaśnienie…
- Jego Królewska Mość Hugo Zdolny jest serdecznym przyjacielem królewskim, bo to z Jego ręki przyszło ocalenie na wodach Atlantydy, gdy flotylla królewska omal nie spadła do przepaści poza światem!
Król Dreamlandu nie kazał czekać swoim poddanym i gościom na wytłumaczenie swojego wzruszenia i serdecznego powitania wobec króla nowalskiego, gdyż serce mu podpowiedziało, że na takie spotkanie protokół można spokojnie powiesić na kołku, gdyż Hugo nie obrazi się z serdecznego powitania.
- Dziękuję Waszej Miłości za serce, którego nie obawiałeś się Panie mi okazać bez zwłoki. Ten dzień umacnia we mnie wiarę w słuszność mojej trudnej misji!